Miękiszony i bezobjawowi reprezentanci

Rozmowa z wiceprzewodniczącym ZZPPM, liderem naszego związku w Hucie Głogów, Krzysztofem Łuką

Emocje po tegorocznych negocjacjach płacowych już trochę opadły, więc może to jest dobry czas, by na spokojnie ocenić ich przebieg.

Krzysztof Łuka

Uważam, że podpisane porozumienie jest dość dobre, choć muszę stwierdzić, że mogłoby być jeszcze bardziej korzystne. W negocjacjach tego typu uczestniczę od kilkunastu lat. Mam więc już pewne doświadczenie i mogę porównać różne zachowania pracodawcy. Kiedy prezentuje twardą postawę, a kiedy jest skłonny na ustępstwa. W tym roku od samego początku łatwo było wyczuć, że zarząd jest przychylnie nastawiony do wielu postulatów zgłoszonych przez ZZPPM. Niestety, niektórzy koledzy z innych organizacji związkowych podczas rozmów skutecznie nas blokowali. Po stronie pozytywnie załatwionych spraw trzeba zapisać nie tylko wzrost stawek płac zasadniczych o 5,2 proc., ale przede wszystkim wzrost płac ogółem o minimum 6 proc. Wyższe dodatki za pracę nocną liczone nie od X, ale od XII kategorii oraz przeszeregowania na poziomie minimum 15 proc pracowników. Udało się też doprowadzić do porozumienia w sprawie objęcia nagrodą z okazji Dnia Hutniaka pracowników, których staż pracy w KGHM jest krótszy niż 5 lat. Wyraźnie chcę podkreślić, że ten temat początkowo był wręcz oprotestowany przez przedstawicieli Solidarności. Na szczęście sojusznika znaleźliśmy po stronie przewodniczącej Solidarności 80 z Huty Miedzi Głogów i jakoś wspólnymi siłami dopięliśmy swego. W tym miejscu wypada jej gorąco podziękować za poparcie, jakiego nam udzieliła. 

Wynegocjowany 6-procentowy wzrost płac ogółem jest informacją skrzętnie pomijaną w oficjalnych komunikatach niektórych związków zawodowych. Z czego to wynika? Przecież jest to bardzo korzystny zapis dla załogi, której stawki zasadnicze stanowią około jednej czwartej wynagrodzenia.

 To można wytłumaczyć tylko na dwa sposoby. Albo niezrozumieniem istoty sprawy, albo zazdrością, że zarząd przystał na to korzystne dla pracowników rozwiązanie formułowane tylko przez ZZPPM. Przecież jeśli wzrost stawek i przeszeregowania nie wypełnią postulowanego wzrostu płac ogółem, to pracodawca będzie zmuszony to jakoś uzupełnić. Przykładowo: poprzez specjalną nagrodę lub dodatkowe przeszeregowania. Dla mnie to jest oczywiste. Ten mechanizm przecież zadziałał w ubiegłym roku i wszyscy dobrze na tym wyszli. Równie trudno jest zrozumieć, dlaczego postulat, od dawna już zgłaszany przez wszystkie organizacje działające w Hucie Miedzi Głogów, dotyczący rozszerzenia tabeli naliczania dodatków stażowych dla pracowników powierzchni został oprotestowany przez ZZ Pracowników Dołowych z Rudnej. Tego nawet nie da się wytłumaczyć odwieczną rywalizacją górników z hutnikami, bowiem również w kopalniach pracują ludzie zatrudnieni na powierzchni. Również w ZWR, Zakładzie Hydrotechnicznym czy też Centrali. Tak więc protest zgłoszony przez przewodniczącego Piotra Trempałę zadziałał na niekorzyść wielu ludzi, w tym również pracujących na ZG Rudna. Podobnie było, gdy domagaliśmy się uznania, że system pracy 24/48 jest podobną jak czterobrygadówka organizacją pracy i z tego tytułu ludzie powinni otrzymywać dodatek specjalny w wysokości jednodniowego wynagrodzenia po przepracowaniu miesiąca w tym uciążliwym systemie pracy. Sprawa dotyczy kilkudziesięciu strażaków, nie jest istotnym obciążeniem dla firmy i znowu z nieznanych mi przyczyn została zablokowana przez przewodniczącego ZZ pracowników Dołowych ZG Rudna.

Może w ten sposób próbował zapunktować w oczach pracodawcy?

Niech każdy sam oceni to zachowanie. Podobnie jak postawę członka rady nadzorczej z wyboru załogi Józefa Czyczerskiego, który nie tylko w pewnym momencie argumentował, że hutnicy nie mogą za bardzo zyskać, bo za bardzo zbliżą się do górników, ale jeszcze stopował nasze żądania, twierdząc, że będzie to zbyt duże obciążenie dla firmy. W pewnym momencie mówił tak, jak by to on piastował funkcję prezesa spółki. Związki zawodowe są od tego, by w imieniu załogi żądać jak najwięcej, a nie wzajemnie się blokować w tej walce. Natura związków z samej swej istoty jest roszczeniowa i uważam, że im częściej i mocniej będziemy czegoś się domagać, tym mamy większe szanse coś uzyskać. Oczywiście jakieś kompromisy muszą być i ja to rozumiem. Jednak nie można dopuszczać do tego, że zarząd jest skłonny coś dać, a koledzy na to nie wyrażają zgody tylko dlatego, że to nasza organizacja miała taki postulat a oni niestety nie. Nie słyszałem, by podobne sytuacje miały miejsce gdzieś poza Polską Miedzią. W tym zakresie jesteśmy ewenementem na skalę światową.

Oceniając negocjacje, głównie mówimy o postawie górniczej Solidarności oraz ZZ Pracowników Dołowych ZG Rudna, a przecież w Polskiej Miedzi lista różnych związków zawodowych jest znacznie obszerniejsza.

No właśnie. W trakcie naszych dyskusji czasami można było odnieść wrażenie, że wielu kolegów gdzieś zniknęło. Nie wypowiadali się, nie zgłaszali własnych postulatów. Skupili się jedynie na stawkach, przeszeregowaniach i nagrodzie z okazji jubileuszu 60-lecia. Zupełnie, jakby nie dostrzegali innych problemów. Teraz modne jest słowo „miękiszon” i sądzę, że w tym kontekście można je używać. Podobną postawę zaprezentowali wobec naszych postulatów dotyczących spółek grupy kapitałowej. Mam tu na myśli wprowadzenie wszędzie 7-procentowego odpisu na PPE oraz rozpoczęcie prac nad Ponadzakładowym Układem Zbiorowym Pracy dla Pracowników spółek grupy kapitałowej KGHM. Wiadomo, że tych spaw nie załatwi się na jednym spotkaniu, ale im częściej i bardziej licznie związki będą ten temat poruszać, tym większa szansa na pozytywne załatwienie. W styczniu i lutym, gdy mieliśmy naturalną szansę zacząć dyskusję z zarządem KGHM o problemach spółek, koledzy milczeli. Teraz, gdy zaczyna się kampania do Rady Nadzorczej, zaczynają zabiegać o głosy pracowników zatrudnionych w grupie kapitałowej obiecując, że zajmą się sprawami pracowników spółek. Obawiam się, że po wyborach jak zwykle zapomną o temacie. Znowu będą „bezobjawowi”.

 Na zakończenie chciałam poruszyć wątek części hutniczej. Znowu mówi się o zamykaniu jednego pieca w Hucie Legnica. Prawda to czy fałsz?

Też o tym słyszałem, ale to tylko niesprawdzone pogłoski. Żadna oficjalna informacja do mnie nie dotarła. Sądzę więc, że trzeba będzie w najbliższym czasie wystąpić do zarządu KGHM z pytaniem na ten temat. Przecież taki stan zawieszenia i niepewności powoduje złe nastroje wśród pracowników i warto, by władze Polskiej Miedzi wreszcie zajęły jasne stanowisko w tej sprawie. Mówiąc o atmosferze w pracy, chcę jeszcze jeden temat poruszyć. Ostatnio daje się obserwować niepokojące zjawisko większej ilości konfliktów pomiędzy przełożonymi a ich podwładnymi. Są to relacje, które ze swej natury bywają trudne. Wymagają nie tylko kultury i inteligencji, ale również pewnego doświadczenia, które nabywa się dopiero z czasem. W przypadku gdy szefem jest ktoś młody, ambitny i bardzo szybko awansowany, bywa, że ma skłonność do nadużywania swojej władzy. Na szczęście nie jest to zjawisko nagminne. Kiedyś kierownik to był ktoś z doświadczeniem i autorytetem i był szanowany. Dzisiaj już nie zawsze tak jest. W to miejsce pojawia się zarządzanie poprzez strach. Trzeba to zjawisko dokładnie monitorować i interweniować w zarodku. Przecież każdy pracownik zasługuje na szacunek, docenienie i indywidualne podejście.

Dziękuję za rozmowę i sądzę, że zarówno do tematu jakości relacji międzyludzkich w miejscu pracy, jak również współpracy pomiędzy związkami zawodowymi będziemy jeszcze wracać wielokrotnie.

Może Ci się również spodoba