Czy Prezydent RP sprzeda Polską Miedź?

Czy Prezydent RP sprzeda Polską Miedź?

Po cichutku, pomalutku, pod zasłoną wyprostowanego palca posłanki Lichockiej władza szykuje się do przekazania w obce ręce naszych zasobów geologicznych wartych minimum setki miliardów złotych.

13 lutego br. odbyło się w Sejmie RP głosowanie w sprawie nowelizacji prawa górniczego i geologicznego z 23 stycznia 2020 odrzuconej przez Senat RP. Sejm RP uchwalił ją ponownie i przekazał prezydentowi do podpisu. Nowelizacja ustawy to projekt grupy posłów PiS. Jej treść jest niezwykle krótka i zwięzła. Zawiera zapis, iż do postępowań koncesyjnych wszczętych i niezakończonych przed 11 lipca 2014 roku stosuje się obowiązujące wówczas przepisy.

Ma to pomóc w zakończeniu pięciu postępowań koncesyjnych o obszary, którymi zainteresowane są zarówno KGHM Polska Miedź, jak i należąca do kanadyjskiego funduszu Lumina Group spółka Miedzi Copper. Walka dotyczy terenów położonych w okolicach Nowej Soli. Są to między innymi obszary Kotli, Kulowa-Luboszyce czy też Bytomia Odrzańskiego. Bezpośrednio przylegają one do Głogowa Głębokiego Przemysłowego, obszaru będącego w granicach koncesyjnych KGHM. W wieloletnich planach rozwoju tereny te były traktowane, jako naturalny kierunek ekspansji KGHM. Szacuje się, że złoże to zawiera setki milionów ton rudy miedzi i srebra. To majątek, który trzeba liczyć w setkach miliardów złotych.

Wniosek o koncesję na poszukiwanie rud miedzi na obszarze Bytom Odrzański KGHM złożył w Ministerstwie Środowiska na początku kwietnia 2012 r. Standardowo powinien on być rozpatrzony w terminie jednego miesiąca. W trudnych i skomplikowanych sytuacjach czas ten mógł być wydłużony do dwóch miesięcy. Tymczasem Ministerstwo Środowiska z decyzją czekało aż do końca stycznia 2014 roku. Nie wiadomo, co było powodem tak znacznego opóźnienia. Faktem jednak jest, że spółka Leszno Copper przystąpiła do rywalizacji o koncesje dopiero w sierpniu 2012 roku. Czyli ponad cztery miesiące później niż KGHM.

Oferta KGHM obejmowała wykonanie w ciągu 9 lat 39 odwiertów rozpoznawczych na obszarze 164,8 km2. Leszno Copper deklarowało przeprowadzenie tylko 15 takich odwiertów w ciągu 5 lat na obszarze 162,1 km2.

W tej plątaninie dat i faktów powstał, więc dylemat: czyj wniosek był pierwszy i jaka oferta jest realistyczna i bardziej korzystna dla Polski.

 Jak to z tymi koncesjami się kręciło?

Na początku 2014 roku minister środowiska przyznał koncesję obcemu kapitałowi, tłumacząc, iż zaproponował on większą ilość odwiertów i krótszy czas ich wykonania. Rzekomo miało to zagwarantować lepszą gospodarkę złożem.

Ile w tym tłumaczeniu prawdy? Ówczesny prezes KGHM Herbert Wirth na początku 2014 roku podczas spotkania ze związkami zawodowymi zaprezentował szczegółowe porównanie ofert, z których wynikało, iż propozycja Polskiej Miedzi jest bardziej korzystna.

Zapewne na tej podstawie KGHM szybko doprowadził do unieważnienia decyzji przyznającej koncesję spółce Lumina Copper. Walka o zezwolenie rozpoczęła się, więc od początku i do tej pory nie mogła doczekać się rozstrzygnięcia.

Po drodze sprawę rozpatrywał początkowo Wojewódzki, a później Naczelny Sąd Administracyjny. Również Prokuratura i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego badały, czy decyzje urzędników ministerialnych nie były działaniem na szkodę Polskiej Miedzi, spółki o strategicznym znaczeniu dla państwa. Wyników śledztwa ABW do tej pory niestety nie znamy, a przyjęta przez Sejm RP nowelizacja ustawy Prawo górnicze i geologiczne osłabia pozycję skarbu państwa i KGHM w tej sprawie.

Z kolei kanadyjski inwestor zwrócił się do międzynarodowego sądu arbitrażowego ze skargą przeciwko Polsce. Rozstrzygnięcia nie znamy.

Problem nieprzyznanych KGHM koncesji poruszany był też w parlamencie. Poseł Ryszard Zbrzyzny wielokrotnie wypowiadał się na ten temat podczas posiedzeń sejmowych, pisał interpelacje i wydawał oświadczenia. Mówił: „Zasoby złoża Bytom Odrzański szacuje się na ponad 2 mld ton rudy. Jest to dużo więcej niż znajduje się obecnie w obszarach koncesyjnych KGHM. O co w tym wszystkim chodzi? Czy ma na tym zarobić kapitał spekulacyjny, a KGHM ma się stać kozłem ofiarnym? A może rządzący pozbędą się w KGHM reszty swojego zaangażowania? Taki scenariusz jest trudny do zrozumienia, a jeszcze trudniejszy do zaakceptowania! Byłby to zwyczajny sabotaż gospodarczy i bezkrytyczne doprowadzenie do przejęcia kontroli nad całością złóż miedzi w Polsce przez jedna zagraniczną firmę, która liczy na szybkie zwroty z kapitałów i wielomiliardowe zyski. Nie w ich interesie byłoby racjonalne, przy minimalizacji strat złożowych eksploatowanie naszego miedziowego bogactwa narodowego. Czy ostatnie decyzje koncesyjne mają ograniczyć rozwój KGHM, ograniczyć czas funkcjonowania tej firmy i wcisnąć tę firmę w łaski zagranicznego kapitału? Czy takich zagrożeń nie zauważa Pan Minister?”

Na wszystkie te pytania i wątpliwości minister w rządze Donalda Tuska odpowiadał enigmatycznie, wymijająco i bagatelizował problem. Teraz najwyraźniej postawa ta znalazła swoją kontynuację w szeregach rządzącej partii Prawa i Sprawiedliwości.

Pytanie o przyszłość

Jeśli prezydent Andrzej Duda podpisze nowelizację ustawy o prawie geologicznym, urzędnicy ministerialni w glorii prawa będą mogli podjęć decyzje o przyznaniu koncesji na rozpoznanie złóż wokół KGHM zachodniemu kapitałowi. Będzie to równoznaczne z oblężeniem Polskiej Miedzi i odcięciem jej dalszych możliwości rozwoju. Wiele zachodnich koncernów wydobywczych zapewne by się z tego ucieszyło, wszak KGHM zajmuje ósmą pozycję na świecie pod względem posiadanych zasobów eksploatacyjnych miedzi. Czy wolą Polaków jest zniszczenie tej pozycji przez grupę sezonowych polityków? Czy przed podjęciem tak ważnej dla nas wszystkich decyzji prezydent nie powinien skonsultować się z narodem?

Rząd kanadyjski nie wydał zezwoleń środowiskowych na eksploatację zakupionego przez KGHM złoża Afton Ajax, tłumacząc się między innymi protestami okolicznej ludności. Wydaliśmy na ten biznes kilka miliardów złotych i dzisiaj na zakupionym terenie możemy co najwyżej paść krowy lub wybudować ośrodek wypoczynkowy. Może warto z tego wyciągnąć wnioski i nie pozwolić, by nas obcy kapitał traktował jak łatwą neokolonialną zdobycz.

Z kim konkurujemy

Leszno Copper jako spółka z ograniczoną odpowiedzialnością została wpisana do rejestru przedsiębiorców w sierpniu 2011 roku. Jej właścicielem jest Miedzi Copper z siedzibą w Luksemburgu, spółka córka kanadyjskiej firmy Lumina Capital Limited Partnership. Na podobnej zasadzie powiązań kanadyjski kapitał utworzył w Polsce jeszcze pięć innych spółek z o.o. We wszystkich przypadkach celem ich działalności jest wydobywanie rud metali. Prezesem zarządu jest Braaten Lyle Emerson, a prokurentem Stanisław Speczik, były prezes KGHM. Były wiceminister w Ministerstwie Skarbu w latach 90. Pełnił też funkcję dyrektora Państwowego Instytutu Geologicznego. Komplet osobistości zamyka Konrad Raczkowskiego: od września 2019 roku jest wiceprezesem Miedzi Copper Corporation. Wcześniej był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów w latach 2015–2016, potem wiceprezesem Banku Ochrony Środowiska, a w 2015 roku został powołany do Narodowej Rady Rozwoju prezydenta Andrzeja Dudy.