• Home »
  • Ważne »
  • O przekrętach w Polskiej Miedzi, podatku od kopalin i nadchodzących wyborach parlamentarnych – rozmowa z przewodniczącym ZZPPM, Ryszardem Zbrzyznym

O przekrętach w Polskiej Miedzi, podatku od kopalin i nadchodzących wyborach parlamentarnych – rozmowa z przewodniczącym ZZPPM, Ryszardem Zbrzyznym

Wśród kandydatów Lewicy do Sejmu tradycyjnie można zobaczyć nazwisko Ryszarda Zbrzyznego. Czy równie tradycyjnie pana program wyborczy, podobnie jak w poprzednich kampaniach, poświęcony jest głównie problematyce praw pracowniczych i związkowych?

Zawsze tymi tematami się zajmowałem i nie widzę powodu, by to zmieniać. Sprawy kulturowe, światopoglądowe czy obyczajowe pozostawiam innym. Niech każdy działa na tym polu zgodnie z własnym sumieniem. Natomiast z mojego punktu widzenia jako wieloletniego posła związkowego istotne jest, by wreszcie w Sejmie uchwalono na przykład ustawę gwarantującą minimalne wynagrodzenie na poziomie 50 procent średniej krajowej czy też wprowadzono prawo przywracające emerytury pomostowe zatrudnionym w warunkach szczególnych lub wyjątkowo ciężkich i szkodliwych dla zdrowia.

Tylko w Polskiej Miedzi można wskazać tysiące takich stanowisk.

Wszyscy ci, którzy pracują w znacznym zapyleniu, mają kontakt z trującymi wyziewami, są stale narażeni na wysokie temperatury czy też hałas, powinni mieć prawo do wcześniejszej emerytury. Podobnie jak pracujący w warunkach szczególnych lub niebezpiecznych.

Mówiąc wprost, ich zdrowie już po kilku latach pracy jest mocno wyeksploatowane i trudno się spodziewać, że będą w stanie pracować, w przypadku kobiet do 60., a w przypadku mężczyzn do 65. roku życia.

Zgodnie z obecnie obowiązującym prawem za każde takie stanowisko pracodawca odprowadza do ZUS wyższe składki, ale pracownik, który zatrudnił się tam po 1999 roku, podlega takim samym regulacjom emerytalnym, jak urzędnik pracujący w komfortowych warunkach. Taką nienormalną sytuację trzeba zmienić na poziomie ustawowym. Emerytury pomostowe nie mogą mieć charakteru wygasającego.

…domyślam się, że na Pana liście najważniejszych spraw do załatwienia w Sejmie znajduje się też nowelizacja ustawy o podatku od wydobycia niektórych kopalin. 

W zasadzie od tego tematu powinniśmy zacząć naszą rozmowę. Walczę z tym fiskalnym absurdem od samego początku. W wielu moich wystąpieniach sejmowych, oświadczeniach i interpelacjach poselskich pokazywałem, jak jest on szkodliwy nie tylko dla spółki, ale całej gospodarki. Zaskarżyłem też ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Przyznano mi rację, że ustawa jest niezgodna z konstytucją, gdyż dyskryminuje KGHM w stosunku do innych firm. Niestety, Trybunał powstrzymał się od nakazu jego likwidacji ze względu na ład społeczny.

Przecież Trybunał nie jest od oceny nastrojów społeczny, ale zgodności z konstytucją.

To pokazuje, jak organy wymiaru sprawiedliwości bez społecznej kontroli potrafią zatracać swoją niezależność i bezstronność. Platforma Obywatelska rozpoczęła tę niebezpieczną zabawę, a Prawo i Sprawiedliwość twórczą ją kontynuuje. W efekcie co chwila słyszymy o jakimś skandalu z sądami lub organami śledczymi w roli głównej. Wracając jednak do naszego tematu, czyli Polskiej Miedzi i jej obciążeń fiskalnych. Podatek miedziowy, gdy był wprowadzany, oprotestował ZZPPM i OPZZ. Wspólnymi siłami zorganizowaliśmy manifestację przed Sejmem. Pisaliśmy do rządu petycje i apele. Prowadziliśmy publiczne debaty z udziałem ekspertów, którzy potwierdzali słuszność naszego stanowiska. Później, w kolejnych latach, konsekwentnie wzywaliśmy do jego likwidacji. Również od kilku lat domagamy się od zarządu KGHM wypłaty załodze rekompensaty za uszczuplone przez podatek miedzowy wynagrodzenia.

Podobno żadna firma na świecie nie jest obłożona tak wysoką daniną.

To prawda. Trudno w tej sytuacji skutecznie konkurować na światowych rynkach. Szczególnego podkreślenia wymaga też fakt, iż w znacznej części na podatek ten składają się pracownicy. Wyliczyliśmy, że każdy z nich średnio statystycznie w skali całego roku ma o 10 tysięcy złotych mniejsze przychody. Można wręcz powiedzieć, że pracownicy KGHM w ten sposób płacą za populistyczne rozdawnictwo Prawa i Sprawiedliwości. Jedną ręką władza zabiera ludziom spore pieniądze, by później występować w roli dobrego wujaszka, który część zabranej kwoty oddaje i oczekuje wdzięczności. W ten sposób się nie wzbogacimy. Inflacja szybko zredukuje przyznane świadczenia do śmiesznych wartości, a gospodarka jeszcze szybciej zacznie słabnąć.

Wracając do sprawy podatku miedziowego – obietnica jego likwidacji była też cztery lata temu jedną z głównych deklaracji wyborczych polityków Prawa i Sprawiedliwości.

I to pokazuje skalę ich cynizmu i obłudy. Przecież dobrze pamiętamy, jak Beata Szydło zapewniała mieszkańców Zagłębia Miedziowego, że jak tylko PiS zdobędzie większość w Sejmie i utworzy samodzielny rząd, to podatek miedziowy zostanie natychmiast zniesiony lub znacznie obniżony. Stała na tle szybu Bolesław i wymachiwała gotowym już projektem zmiany ustawy.

Wielu ludzi uwierzyło w te deklaracje.

…i zostało cynicznie oszukanych. Mam nadzieję, że teraz podczas głosowania pokażą, co sądzą o tej wyborczej manipulacji. Po czterech latach podatek wciąż obowiązuje i ma się całkiem dobrze. W przeciwieństwie do Polskiej Miedzi, której zadłużenie wciąż się powiększa i już niebezpiecznie zbliża się do wartości całej spółki. Nie będzie więc przesadą twierdzenie, że dzisiaj za ten haracz już w większym stopniu odpowiada PiS niż Platforma Obywatelska, która w kwietniu 2012 roku nas nim obłożyła. 

Trudnej sytuacji Polskiej Miedzi nie poprawiają też zamorskie interesy KGHM.

Raczej pogarszają. Niedawno opublikowany Raport Najwyższej Izby Kontroli nie pozostawia złudzeń. Prezes Herbert Wirth za zgodą rządu Donalda Tuska, kupując kanadyjską Quadrę, doprowadził Polską Miedź do straty ponad 13 mld złotych. Nigdy tych pieniędzy nie odzyskamy. Sprawę badały też prokuratura i ABW. Nic jednak z tych postępowań organów śledczych nie wynika. Nie słyszałem, by w tej sprawie komuś postawiono zarzuty i go ukarano.

Wszystko się kończy na medialnych sensacjach, które po kilku dniach znikają z publicznego obiegu.

Brak jest politycznej woli, by sprawców tej skrajnie niekorzystnej dla Polski transakcji pociągnąć do odpowiedzialności. Najwyraźniej organy państwa w tej sprawie są niewydolne i uważam, że powinna się tym zająć Sejmowa Komisja Śledcza. Deklaruję, że jeśli z woli wyborców uzyskam poselski mandat, to doprowadzenie do ukarania odpowiedzialnych za gigantyczny przekręt finansowy będzie jednym z moich priorytetów. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że potrafię być bardzo konsekwentny.

Czyli prezes Herbert Wirth będzie miał się czego bać.

Nie tylko on. Przecież on nie działał sam. Był wspierany przez ministra skarbu i premiera. Rada Nadzorcza też wyraziła zgodę na tak ryzykowną inwestycję. Jakoś nie przypominam sobie, by ktoś z tego towarzystwa protestował, gdy planowano ten wątpliwy biznes, by nie powiedzieć przekręt. Nikomu też do tej pory włos z głowy nie spadł. 

Faktycznie, ciekawe, co całe to towarzystwo ma do powiedzenia w tej sprawie, jak się wytłumaczy z pełnienia w imieniu obywateli funkcji nadzoru właścicielskiego nad KGHM.

Gdy tylko powstały plany wyprowadzenia z Polski miliardów złotych na te zamorskie inwestycje, wskazywałem na negatywne konsekwencje takiej transakcji. Robiłem to zarówno jako poseł, jak i przewodniczący ZZPPM. Mówiłem o bardziej sensownym zagospodarowaniu tych pieniędzy, na przykład w budowę kopalni pod Bolesławcem, czy bardziej dynamiczny proces udostępniania złoża „Głogów Głęboki. Dzisiaj mam niestety gorzką satysfakcję, że się nie myliłem i wszystkie moje obawy się spełniły.

Na zakończenie poproszę o ocenę szans wyborczych Lewicy.

Ze wszystkich znanych mi badań i sondaży wynika, że mamy kilkunastoprocentowe poparcie. To się przekłada, w zależności od okręgu wyborczego, na dwa lub trzy mandaty. Przypadną one tym z listy, którzy zdobędą kolejno największą liczbę głosów bez względu na to, na którym miejscu na tej liście się znajdują. Wszystkich więc moich sympatyków proszę o poparcie. Znajdziecie mnie na, jak zawsze bywało, listach KW SLD (LEWICA).