Skandal na ZG Polkowice-Sieroszowice

Ten kabaret przestaje być śmieszny i zaczyna być tragiczny, czyli opowieść o tym, jak lisy kurnika chcą pilnować.
W poprzednim wydaniu „Związkowca” informowaliśmy o kuriozalnych pomysłach kierownictwa ZG Polkowice-Sieroszowice dotyczących planu zmiany zasad funkcjonowania Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Przypominamy, iż dyrektor do spraw pracowniczych Łukasz Wereszczyński, zapewne myląc komisję socjalną ze spółką giełdową, zaproponował, by przypisać poszczególnym organizacjom związkowym liczbę głosów w zależności od przekroczenia ustalonego progu liczbowego członków związku z zagwarantowaniem pracodawcy adekwatnej, ustalonej liczby głosów, czyli teoretycznie większe związki dyktowałyby mniejszym organizacjom warunki dysponowania Funduszem ,ale i tak głos decydujący należałby do pracodawcy.

Przewodniczący ZZPPM ZG Polkowice-Sieroszowice Piotr Lewandowski oprotestował takie rozwiązanie i wskazał na jego sprzeczność z zapisami Ustawy o Funduszu Świadczeń Socjalnych.

Żaden z przepisów ustawy o Zakładowych Funduszach Świadczeń Socjalnych w całej swej rozciągłości historycznej nigdy nie wskazywał na możliwość podziału środków w zależności od liczby członków organizacji– wyjaśnia Piotr Lewandowski – Na tej płaszczyźnie wszystkie związki zawodowe są równoprawne. Również pracodawca jest na takich samych prawach jak pozostali przedstawiciele organizacji pracowniczych. Co więcej, pełni rolę administratora zarządzającego Funduszem i wypełniającego decyzje Komisji.

Protest naszej organizacji spowodował wzrost aktywności dwójki kopalnianych wyjadaczy i szarych eminencji: przewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność Bogusława Szarka i przewodniczącego ZZ Pracowników Dołowych Jana Młynarczyka. Dzielnie połączyli swe intelektualne siły i 18 kwietnia na piśmie poinformowali wszem wobec, że tylko ich organizacje związkowe są wyłączną stroną w negocjacjach dotyczących zmian do Regulaminu Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. W ten sposób panowie wsparli dyrekcję w jej dążeniach do przejęcia pełnej kontroli nad Zakładowym Funduszem Socjalnym.

Trudno więc się dziwić, iż w tej sytuacji dyrekcja oświadczenie takie przełknęła gładko jak bocian żabę i spokojnie bez zgody wszystkich zainteresowanych stron wprowadziła swoje zmiany do Regulaminu Świadczeń Socjalnych.

W odpowiedzi nasza zakładowa organizacja wystąpiła do Państwowej Inspekcji Pracy ze skargą na pracodawcę w zakresie prowadzonej przez niego działalności socjalnej.

Jestem przekonany, że w wyniku kontroli inspektor PIP przyzna nam rację – komentuje Piotr Lewandowski – To bowiem, co teraz dyrekcja i koledzy Szarek i Młynarczyk przeforsowali, to nic innego jak bezprawny skok na kasę Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. W konsekwencji może prowadzić to do stanu, w którym nie wszyscy pracownicy będą mogli otrzymać pomoc socjalną, pomimo posiadania ku temu prawa oraz przedstawienia odpowiednich dokumentów. Na to nie ma i nie będzie naszej zgody. W tym kontekście warto też przypomnieć, iż kolega Młynarczyk wydaje się najmniej odpowiednią osobą do sprawowania pieczy nad pieniędzmi socjalnymi. Już dobre kilka lat temu musiał się tłumaczyć przed sądem ze sposobu rozliczenia tych funduszy i o ile dobrze pamiętam, sprawa zakończyła się dla niego wyrokiem skazującym.