Rozmowa z wiceprzewodniczącym ZZPPM, przewodniczącym ZZPPM O/ZWR, Dariuszem Sędzikowskim

Rozmowa z wiceprzewodniczącym ZZPPM, przewodniczącym ZZPPM O/ZWR, Dariuszem Sędzikowskim

Funkcję przewodniczącego zakładowej organizacji pełnisz dopiero pierwszą kadencję. Niemniej jednak już przez szefa związku Ryszarda Zbrzyznego zostałeś nominowany i wybrany przez Radę na wiceprzewodniczącego ZZPPM. Jak się w tej roli odnajdujesz?

Oczywiście, tytuł wiceprzewodniczącego ZZPPM to nie tylko prestiż, ale przede wszystkim odpowiedzialność za sprawne funkcjonowanie całego związku. Staram się więc nie zawieść tych, którzy głosowali za moją kandydaturą. Muszę to też tak robić, by nikt nie mógł mi zarzucić, iż z powodu działalności na poziomie centrali związku zaniedbuję swoją macierzystą organizację i jej członków. To wymaga nie tylko pewnej dyplomacji, ale również musi opierać się na rozmowach i tłumaczeniach ludziom faktu, iż praca na poziomie centrali związku ma istotne znaczenie dla funkcjonowania nas jako całości. W tym również organizacji zakładowych.

Każdy wiceprzewodniczący ZZPPM ma przypisany konkretny zakres kompetencji. Na przykład sprawami organizacyjnymi zajmuje się kolega Andrzej Kurek z ZZPPM Biuro Zarządu, problematykę spółek nadzoruje Dariusz Mika z ZZPPM Energetyka, a sprawy hutnicze to domena Krzysztofa Łuki z ZZPPM HMG. Jaka działka tobie przypadła?

Odpowiadam za ogólnie pojętą problematykę polityki informacyjnej związku, ze szczególnym naciskiem na prowadzenie naszych mediów elektronicznych. Mam tu na myśli zarówno stronę www.zzppm.pl, jak i nasz profil na Facebooku. To są tematy, którymi zawsze się interesowałem i cieszę się, że na płaszczyźnie związkowej mogę je dalej zgłębiać.

Stronę internetową związek ma już od bardzo dawna.

To prawda. Jednak przez osiem lat nie była ona zmieniana. W dzisiejszym, szybko rozwijającym się świecie cyfrowym osiem lat to cała wieczność. Konieczne więc było jej odświeżenie zarówno pod względem graficznym, jak i funkcjonalnym. Po konsultacji z członkami Rady ZZPPM zmieniona została architektura strony oraz wprowadzone zostały dodatkowe zakładki dla naszych zakładowych organizacji. Jest też zakładka zatytułowana Strefa Kibica Zagłębia Lubin, gdzie sympatycy mogą znaleźć coś dla siebie.

Jak te zmiany zostały odebrane? Czy spotkały się z szerszą akceptacją?

Sądzę, że nasi członkowie już wystawili nam pozytywną ocenę za te medialne zmiany. Takie docierają do mnie sygnały i sądzę, że są one prawdziwe. Rosnąca statystyka odwiedzin zdaje się potwierdzać tę ocenę. Jednak nie zamierzam spocząć na laurach. Moją ambicją jest to, by strona była w pełnej korelacji do Facebooka. Dzisiaj, zwłaszcza dla młodszego pokolenia, to często główne źródło informacji i musimy się do tego dostosować.

Niektórzy nawet twierdzą, że jak czegoś lub kogoś nie ma na Facebooku, to znaczy, że nie istnieje…

Dlatego my jesteśmy. Nie tylko cały związek, ale również niektóre zakładowe organizacje aktywnie działają na tej płaszczyźnie. Mam nadzieje, że z czasem będzie ich coraz więcej. Internet to potężna siła i sprawnie wykorzystany daje ogromne możliwości zarówno w szybkim przekazie informacji, jak i kreowaniu oczekiwanej opinii społecznej. Musimy jednak wspólnie kreować naszą politykę medialną i budować coraz szerszy krąg odbiorów. Zapraszam też do współpracy tych naszych działaczy, którzy interesują się grafiką komputerową, fotografią lub też pisaniem tekstów dziennikarskich.

Wspomniałeś o statystyce odwiedzin. Jakiego typu informacje cieszą się największym zainteresowaniem i  najszerzej docierają do naszych potencjalnych odbiorców?

To trochę zależy od tego, czym aktualnie żyją pracownicy. Oczywiście najczęściej tematem numer jeden są informacje o płacach. Wiadomo, pieniądze zawsze budzą ludzkie emocje. Również sporym powodzeniem cieszą się relacje z różnych imprez związkowych. Najwyraźniej większość z nas lubi oglądać zdjęcia, na których sami jesteśmy lub nasi znajomi.

Czy masz jakieś plany dalszego uatrakcyjniania związkowych mediów elektronicznych?

Nie sądzę, żeby na ten moment była taka potrzeba. Teraz musimy popracować nad tym, by zachęcać naszych członków do częstszego odwiedzania naszej strony internetowej i przyzwyczaić ich do szukania na niej informacji dotyczących życia związku i problemów pracowniczych.

Zmieniając temat, chciałam spytać o wyjazd do Sofii. Razem z kolegą Piotrem Lewandowskim będziecie tam reprezentować nasz związek podczas dwudniowego międzynarodowego seminarium finansowanego przez Unię Europejską. Jaka ma być tematyka obrad?

Najogólniej sprawę ujmując, spotkanie będzie poświęcone problematyce związanej z prawidłowo prowadzonym dialogiem społecznym oraz metodom i technikom zapobiegania konfliktom pomiędzy partnerami społecznymi poprzez ich zaangażowanie w proces podejmowania decyzji w sektorze wydobywczym na poziomie krajowym i międzynarodowym. Wszystko to na tle rozporządzeń i dyrektyw Unii Europejskiej. Dodam, że nasz związek jest liderem tego projektu i w jego ramach ściśle współpracuje z organizacjami związkowymi z Serbii, Macedonii, Bułgarii, Hiszpanii.

Bardzo ciekawie to brzmi i sądzę, że po powrocie będziemy mogli się czegoś więcej dowiedzieć.

Postaram się złożyć szczegółowe sprawozdanie z przebiegu obrad. Sam jestem ciekaw, jak na te tematy będą się wypowiadali koledzy z innych krajów. Przecież problematyka współudziału strony społecznej w procesie zarządzania firmą to bardzo szeroki i ciekawy obszar.

Jeśli już mówimy o dialogu społecznym, to muszę na koniec spytać, jak on wygląda w Zakładzie Wzbogacania Rud. Doskonale pamiętam, że swego czasu ZWR był symbolem antydialogu i Państwowa Inspekcja Pracy często gościła w zakładzie. Często o tych sprawach pisaliśmy na naszych łamach.

Muszę przyznać, że wiele zmieniło się na lepsze. Obecna dyrekcja nie przeszkadza związkom zawodowym w prowadzeniu statutowej działalności. Szanuje załogę i stara się o dobrą atmosferę wśród pracowników.

Wypada więc pogratulować i trzymać kciuki, by ten stan się utrzymywał. Dziękuję za rozmowę.