Rozmowa z przewodniczącą ZZPPM NITROERG Lucyną Stajniak


„Na początku naszego dobijania się o dodatkowe ubezpieczenie emerytalne odnosiłam wrażenie, że łatwiej nam się rozmawia na ten temat z zarządem przedsiębiorstwa niż z kolegami z innych związków działających w naszej firmie”.

Zacznijmy rozmowę od pytania, które zazwyczaj dla większości pracowników ma kluczowe znaczenie. Czy w 2019 roku wzrosną ich wynagrodzenia?

Faktycznie, sprawa płac to zawsze gorący temat. Zwłaszcza dla tych, którzy nie zarabiają jakichś ogromnych kokosów, a do takich należy zaliczyć sporą część pracowników NITROERGU. Dla nich każdy dodatkowy grosz w domowym budżecie jest ważny. Dlatego też wielu nie mogło się doczekać komunikatu o końcowym wyniku naszych negocjacji płacowych i informacji o wzroście wynagrodzeń. Ostateczne uzgodnienia z zarządem spółki zapadły w styczniu br.

Jak rozumiem, wzrost płac w NITROERGU jest więc już faktem. Teraz pytanie: jak duży?

Zróżnicowany – w zależności od grupy zawodowej oraz systemu pracy. Niemniej chcę wyraźnie podkreślić, iż wszystkim rosną stawki. Ponadto około jednej czwartej załogi ma szanse dostać dodatkowe podwyżki na podstawie wniosku swoich bezpośrednich przełożonych. Jest to element systemu motywacyjnego, więc powinien dotyczyć najlepszych i najbardziej wyróżniających się pracowników. Podsumowując to wszystko można stwierdzić, iż cały Fundusz Wynagrodzeń w 2019 roku wzrasta o około 6 procent.

To całkiem przyzwoity poziom. Długo trwały negocjacje?

Od września ubiegłego roku. Uczciwie trzeba jednak przyznać, iż przez cały ten czas zarząd spółki prezentował bardzo konstruktywną i rzeczową postawę. To trzeba docenić, zwłaszcza że w poprzednich latach podwyżki były znacznie skromniejsze.

Nie można też zapominać o kolejnym naszym związkowym sukcesie, czyli uruchomieniu Pracowniczego Programu Emerytalnego. To przecież też dla firmy jest dodatkowy koszt. Niemniej jednak spółka, dzięki pracy całej załogi, może wykazać się dosyć dobrymi wynikami za 2018 rok i ma środki zarówno na pokrycie wyższych wynagrodzeń, jak i uruchomienie dla wszystkich chętnych dodatkowego ubezpieczenia emerytalnego.

PPE to faktycznie kolejny przykład owocnych, ale i długotrwałych negocjacji. Zarówno na poziomie centrali ZZPPM i władz KGHM, jak i zarządów poszczególnych spółek grupy kapitałowej.

Pamiętam, że pierwsze pismo z wnioskiem o wprowadzenie Pracowniczego Programu Emerytalnego nasz Związek sformułował w 2017 roku. Było to zaraz po podpisaniu porozumienia kończącego spór zbiorowy pomiędzy ZZPPM a zarządem KGHM. Jednym z punktów tego dokumentu było zobowiązanie zarządu Polskiej Miedzi do rozpoczęcia, w ramach nadzoru właścicielskiego, procedury wdrażania PPE w spółkach grupy kapitałowej. Co ciekawe, na początku naszego „dobijania się” o to dodatkowe ubezpieczenie emerytalne odnosiłam wrażenie, że łatwiej nam się rozmawia na ten temat z zarządem spółki niż z kolegami z innych związków działających w naszej firmie. Prezesi rozumieli i doceniali perspektywiczną wartość PPE, zarówno dla załogi, jak i dla firmy, która dzięki programowi wzmacniała swój pozytywny wizerunek. Dopiero z czasem przedstawiciele innych związków zawodowych działających w zakładzie NITROERG przekonali się do naszego pomysłu wdrożenia PPE w naszym przedsiębiorstwie. Muszę podkreślić, że do końcowego etapu negocjacji przystąpiły już wszystkie strony z jednoznacznym przekonaniem o obopólnych korzyściach. I dlatego osiągnęliśmy sukces.

Czyli wygrała dalekowzroczność i mądrość pracodawcy i związków.

Tak, to duży sukces, który naszym pracownikom zapewni wyższe emerytury. Pomimo początkowych trudności, dzisiaj program PPE jest wreszcie uruchomiony i już ponad 83 procent załogi do niego przystąpiło. Mam też nadzieję, że szybko do programu przystąpią wszyscy uprawnieni. Przecież co miesiąc na indywidualne konta każdego uczestnika odprowadzana jest przez pracodawcę składka w wysokości 3,5 procent wynagrodzenia brutto. Ewentualna dopłata do składki to już indywidualna decyzja pracownika. Teraz już też zapowiadam, iż w kolejnych latach nasz Związek będzie się starał przekonać zarząd spółki do wyższych odpisów. Maksymalny poziom odpisu to obecnie 7 procent. Tak więc jako Związek mamy jeszcze przed sobą spory obszar negocjacyjny. Chodzi przecież o to, by docelowo ludzie, odchodząc na emeryturę, mieli godny poziom życia i mogli cieszyć się jego urokami oraz nie byli skazani tylko na świadczenia wypłacane przez ZUS. Jak już wiadomo, nasze przyszłe emerytury mają być niższe od obecnych, a przecież zdajemy sobie sprawę, że nie są one bardzo wygórowane i większość seniorów każdego miesiąca ma problemy, by związać koniec z końcem.

Podobnie w KGHM proces dochodzenia do maksymalnej 7-procentowej składki rozłożony był w czasie na kilka lat. Zmieniając jednak temat, chcę spytać o Abonament Medyczny. O ile pamiętam, był to jeden z pierwszych postulatów sformułowanych przez ZZPPM NITROERG.

Zgadza się. Z wnioskiem o wprowadzenie Abonamentu Medycznego wystąpił jeszcze mój poprzednik – Krzysztof Perz. Było to zaraz po wejściu NITROERGU do grupy kapitałowej Polskiej Miedzi. Ubolewam jednak, że szybciej przekonaliśmy do tego pomysłu zarząd firmy niż część załogi. Dzisiaj, trudno to zrozumieć, po czterech latach funkcjonowania Abonamentu Medycznego, zaledwie około 30 procent pracowników wykupiło to dodatkowe ubezpieczenie. Jest to grupa najbardziej świadomych i przewidujących. Reszta nie widzi potrzeby albo ciągle się zastanawia. Podkreślić muszę, że poziom świadczonych usług abonamentowych jest bardzo szeroki, a dostęp do lekarzy specjalistów prawie natychmiastowy. Dodatkowo mamy w ramach świadczeń bardzo szeroki wachlarz badań diagnostycznych oraz zabiegów rehabilitacyjnych. Tymczasem w ramach NFZ w naszym regionie, podobnie jak w całej Polsce, na wizytę u specjalisty trzeba czekać wiele miesięcy, a nawet lat.

Sądzę, że z naszego związkowego punktu widzenia istotne jest stworzenie ludziom możliwości wyboru. Mądrzy skorzystają, filozofowie będą ciągle analizować, a malkontenci i tak zawsze znajdą dziurę w całym.

To prawda, każdy ma swoją kalkulację i niech tak zostanie. Najważniejsze jest, by pracownicy rozumieli, iż bez silnego związku zawodowego nie będą mieli takich możliwości. Zostaną skazani na łaskę i niełaskę pracodawcy, który z definicji, gdy nie musi, nie jest skłonny podnosić wynagrodzenia, przyznawać premii i nagród czy też wydawać pieniądze na takie nadprogramowe świadczenia socjalne, jak pakiety medyczne czy dodatkowe ubezpieczenia emerytalne. Jeśli dzisiaj możemy się pochwalić 6-procentowym wzrostem Funduszu Płac, to dlatego, że zarząd ma świadomość, że mamy silne poparcie wśród pracowników. Wynik kolejnych negocjacji płacowych oraz rozmów o zwiększeniu składki na PPE też będzie uzależniony od siły związku, a to zależy od postawy załogi i tego, czy będzie ona występowała w roli biernego obserwatora, czy też aktywnie wzmocni nasze szeregi.

Życzę więc Związkowi stałego wzmacniania szeregów i przybierania na sile! 018000000