• Home »
  • Na łamach Związkowca »
  • „Staramy się, by w naszej organizacji panowała prawdziwa rodzinna atmosfera” – Rozmowa z Waldemarem Pietrzykiem, przewodniczącym ZZPPM Zakład Hydrotechniczny

„Staramy się, by w naszej organizacji panowała prawdziwa rodzinna atmosfera” – Rozmowa z Waldemarem Pietrzykiem, przewodniczącym ZZPPM Zakład Hydrotechniczny

Biorąc pod uwagę odsetek załogi ZZPPM, Zakład Hydrotechniczny otwiera listę związkowej czołówki. Prawie 36 procent załogi zakładu to nasi członkowie. Gratuluję i pytam, jak się zdobywa tak duże poparcie.

Sądzę, że wiele czynników się na to złożyło. Generalnie jednak to praca zbiorowa i ciągłe szukanie nowych pomysłów na wzmocnienie integracji naszego środowiska.

Na podkreślenie zasługuje też fakt dużego zaangażowania całego zarządu, który poświęca wiele prywatnego czasu na działalność związkową. Uważam też, że w prawdziwym związku zawodowym, tak jak w rodzinie, nikt nie powinien czuć się pozostawiony sam sobie, zapomniany czy też społecznie izolowany. Dlatego staramy się, by w naszej organizacji panowała prawdziwa rodzinna atmosfera. Tak jak podczas ostatniego posiedzenia zarządu, na które każdy z nas przyniósł jakąś własnoręcznie przyrządzoną świąteczną potrawę. Na stole wylądowały więc krokiety, pierogi, barszczyk i ryby. Nie zabrakło też domowego ciasta. Najważniejsze jednak, że spotkanie rozpoczęliśmy od opłatka i szczerych, dobrych życzeń. Wierzę, że to nam będzie procentowało przez cały nadchodzący rok.

…a jaki plan pracy macie na ten nowy rok?

Zamierzamy zaoferować naszym członkom kilka nowych atrakcji. Wśród nich będzie między innymi oferta wypadu do Karpacza na prawdziwy góralski kulig. Nie wiemy tylko jeszcze, czy będzie on po śniegu na saniach, czy na wozach. 8 Marca na Dzień Kobiet wszystkie nasze koleżanki zaprosimy do wykwintnej restauracji na uroczyste spotkanie. Będzie też coś dla miłośników aktywnego wypoczynku, gdyż w maju zamierzamy zorganizować dla nich malowniczy spływ kajakowy.

Słyszałam, że wasz tegoroczny Rodzinny Bal Barbórkowy bardzo się ludziom spodobał, więc pytam, czy w 2019 roku będzie powtórka z tej rozrywki.

Faktycznie, ludzie świetnie się bawili, więc będziemy chcieli to powtórzyć. Również kontynuować będziemy nasz udział w Spartakiadzie ZZPPM. Niektórzy koledzy już trenują i zapowiedzieli, iż w kolejnej edycji zawalczą o pierwsze miejsce. Trzymam ich za słowo i robię na półce miejsce na puchar. Mówiąc o imprezach, nie można też zapomnieć o naszej corocznej wycieczce. Co roku mamy więcej chętnych niż miejsc w autokarze.

…o ile pamiętam, ostatnio był to wypad w Bieszczady. Czy teraz dla odmiany będzie to kierunek prowadzący w stronę morza?

Jeszcze nie podjęliśmy ostatecznej decyzji, więc niech to przez jakiś czas pozostanie tajemnicą. Mogę jedynie zdradzić, że program będzie równie atrakcyjny. Również już dzisiaj mogę potwierdzić, iż zawody wędkarskie, zarówno śródlądowe, jak i morskie zostały wpisane do naszego kalendarza.

Zaczęliśmy rozmowę od najbardziej atrakcyjnej części życia organizacji, czyli imprez integracyjnych i rekreacyjnych. Jednak istota funkcjonowania związku to negocjacje płacowe, rozmowy o warunkach i organizacji pracy czy też egzekwowaniu należnych ludziom praw pracowniczych. Rozumiem, że na tych płaszczyznach związek jest równie aktywny.

Jak w każdym zakładzie pracy rozmowy o premiach, nagrodach i przeszeregowaniach to nigdy niekończąca się dyskusja. Również z naszym dyrektorem finansowym trudno znaleźć wspólny język na te tematy. Na większość naszych postulatów zazwyczaj słyszymy odpowiedź „nie”. To nie buduje dobrej atmosfery i obawiam się, że jeśli szybko nie uda się nam dogadać między innymi w takich sprawach, jak podwyżki oraz premie, zarówno kwartalne, jak i dodatkowe dla sztygarów produkcyjnych, to być może powstanie presja ze strony załogi, by dalszą dyskusję prowadzić w trybie ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Mam jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie i zobaczymy wreszcie jakieś światełko w tunelu.

W niektórych zakładach KGHM słychać coraz głośniejsze narzekania na brak ludzi. Wiele stanowisk ma niewystarczające obłożenia i zaczyna się mówić o niebezpiecznie niskim poziomie zatrudnienia. Jak ta sytuacja wygląda w Zakładzie Hydrotechnicznym?

Bardzo podobnie. Zakład się rozrasta, obiektów mamy coraz więcej, a załogi nie przybywa. W niektórych miejscach wręcz ubywa. Oczywiście mówię o pracownikach zatrudnionych na stanowiskach robotniczych. Ten problem narasta od kilku lat. Dochodzi już do tego, że niektórzy ludzie nie mogą wykorzystać zaległych urlopów wypoczynkowych, bo nie ma kogoś na zastępstwo.

Mogę sobie łatwo wyobrazić, że jeśli do tego jeszcze doszłaby jakaś mała epidemia grypy, to w zakładzie Hydrotechnicznym trzeba by ogłosić stan wyjątkowy.

Jeśli już mówimy o polityce zatrudnieniowej i obłożeniach stanowisk, to jednym z problemów związanych z tą tematyką są przypadki nierównego traktowania sztygarów produkcyjnych przy rozpisywaniu ich grafików pracy. Jedni obkładani są w rytmie normalnego systemu czterobrygadowego, a inni nie. Dzieje się tak, pomimo że wszyscy mają takie same warunki zatrudnienia. Dyrekcja twierdzi, że działa zgodne z przepisami. My mamy inne zdanie i jeśli nie dojdziemy do porozumienia, to być może poprosimy Państwową Inspekcję Pracy o rozstrzygnięcie tego sporu.

Czyli kolejny punkt zapalny w relacjach związku z dyrekcją.

Nie zawsze jednak jesteśmy po przeciwnych stronach barykady. Przykładem niech będzie wsparcie, jakie uzyskaliśmy od dyrektora dla naszej ostatniej inicjatywy, czyli organizacji przy Zakładzie Hydrotechnicznym koła Honorowego Krwiodawcy. Już zgłosiło się kilkanaście osób chętnych do działania na tym polu. Wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszam.

Jako redakcja „Związkowca” też przyłączamy się do tego apelu i zapowiadamy, że za kilka miesięcy będziemy chcieli pokazać w akcji honorowych krwiodawców z Zakładu Hydrotechnicznego.