Rozmowa z Barbarą Popielarz, wiceprzewodniczącą OPZZ, wiceprzewodniczącą ZZPPM oraz przewodniczącą ZZPPM MCZ

Twierdzę, iż jesteśmy silni, gdy stawiamy na pierwszy plan współpracę i widzenie spraw w szerszym aspekcie. Rywalizacja i realizacja własnych celów powinny być ograniczone wyłącznie do sportowych aren. W związkach zawodowych nie ma na to miejsca.

Twierdzę, iż jesteśmy silni, gdy stawiamy na pierwszy plan współpracę i widzenie spraw w szerszym aspekcie. Rywalizacja i realizacja własnych celów powinny być ograniczone wyłącznie do sportowych aren. W związkach zawodowych nie ma na to miejsca.

Niech mi będzie wolno zacząć naszą rozmowę od złożenia serdecznych gratulacji. Wiceprzewodnicząca OPZZ – to zaszczytna, ale i odpowiedzialna funkcja. W szeregach ZZPPM podkreśla się, iż jest to zarówno powód do dumy dla całej naszej organizacji, jak i dowód docenienia Twojej wiedzy, zaangażowania, kompetencji oraz doświadczenia.

Dziękuję bardzo za te miłe słowa. Faktycznie, nominację na wiceprzewodniczącą OPZZ odbieram jako uznanie moich dokonań na niższych szczeblach związkowych struktur. W wielu jednak przypadkach ich współautorami były również moje koleżanki i koledzy zarówno z ZZPPM, jak i innych organizacji pracowniczych Dolnego Śląska.

Domyślam się, że aby dojść do funkcji wiceprzewodniczącej OPZZ, trzeba było pokonać długą drogę.

Mam za sobą 24-letni staż związkowy i 16 lat pracy we władzach ZZPPM MCZ. Również od kilku lat aktywnie działam jako członek Rady OPZZ województwa dolnośląskiego. Reprezentowałam też OPZZ w Zespole ds. Ochrony Zdrowia Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego. Jednak pragnę wyraźnie podkreślić, iż zawsze w trakcie mojej działalności pozytywne wyniki mojej pracy były odczuwalne zawsze wtedy, gdy miałam wsparcie szerszych środowisk. Tak było, gdy współredagowałam Układ Zbiorowy dla pracowników ZZPPM MCZ, walczyłam o rozszerzenie zakresu świadczeń socjalnych czy też prowadziłam spory zbiorowe, domagając się wzrostu płac. Twierdziłam i nadal twierdzę, iż jesteśmy silni, gdy stawiamy na pierwszy plan współpracę i widzenie spraw w szerszym aspekcie. Rywalizacja i realizacja własnych celów powinny być ograniczone wyłącznie do sportowych aren. W związkach zawodowych nie ma na to miejsca.

Rozumiem, że ta filozofia będzie również wyznacznikiem działalności na szczeblu Centrali OPZZ?

Oczywiście. Przecież u podstaw konfederacji, jaką jest Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowy, jest dialog i poszukiwanie kompromisowych rozwiązań możliwych do zaakceptowania przez różne, czasami konkurencyjne wobec siebie grupy zawodowe i pracownicze. Na takim podejściu zyskują wszyscy. Natomiast patrzenie na czubek własnego nosa zawsze prowadzi do podziałów, osłabienia i porażki.

Jaki zakres obowiązków został przydzielony poszczególnym członkom Prezydium OPZZ?

Każdy z nas odpowiada za współpracę z konkretnymi branżami W moim przypadku jest to górnictwo i energetyka oraz budownictwo. Ponadto przewodniczący Jan Guz, jak dotychczas, nadzoruje funkcjonowanie całego biura i koordynuje pracę wydziału finansowo-kadrowego, wydziału prawnego i wydziału międzynarodowego OPZZ. Wiceprzewodniczący Andrzej Radzikowski jest odpowiedzialny za pracę wydziału polityki społecznej, rynku pracy, ubezpieczeń i zdrowia. Natomiast wiceprzewodniczący Piotr Ostrowski stoi na czele wydziału polityki gospodarczej i funduszy strukturalnych. Do moich kompetencji należy między innymi nadzór nad wydziałem organizacji pracy i informacji oraz współpraca z organizacjami członkowskimi i strukturami terytorialnymi OPZZ oraz organizacja manifestacji, pikiet, wieców, akcji protestacyjnych, uroczystości jubileuszowych.

…jak rozumiem, również organizacja manifestacji 22 września pod hasłem „Polska Potrzebuje Wyższych Płac!”. Prawdziwy chrzest bojowy!

Rzeczywiście, można powiedzieć, że już od samego początku zostałam rzucona na głęboką wodę. Po objęciu funkcji wiceprzewodniczącej OPZZ, co miało miejsce w czerwcu, z marszu musiałam rozpocząć prace przygotowujące naszą demonstrację. Nie ukrywam, że miałam obawy, czy podałam zadaniu. Szczegółowy scenariusz, uzyskanie wymaganych zezwoleń, parkingi dla setek autokarów, nagłośnienie, kontakt z mediami, transparenty, służby ochrony, to wszystko trzeba było zabezpieczyć i zsynchronizować. Przecież tego dnia przyjechało do Warszawy dwadzieścia tysięcy związkowców z branży górnictwa i energetyki, przemysłu, oświaty i nauki, usług publicznych, budownictwa i przemysłu drzewnego, transportu, handlu, usług, kultury i sztuki. Zaproszenie przyjęli też między innymi przedstawiciele władz Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych oraz Europejskiej Federacji Związków Zawodowych Pracowników Usług Publicznych. Otrzymaliśmy też listy poparcia od wielu europejskich związków zawodowych z Francji, Łotwy, Kazachstanu, Rosji, Tadżykistanu, Grecji, Hiszpanii, Belgii, Czech, Hiszpanii, Chorwacji, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii.

…czyli nowa kadencja OPZZ zaczyna się mocnym akcentem. Trzeba jednak przyznać, że manifestacja zrobiła wrażenie zarówno na jej uczestnikach, jak i warszawiakach. Wielu masowo przyłączało się do pochodu.

Coraz więcej ludzi dostrzega fałsz oficjalnej propagandy. Konfrontują składane deklaracje i oświadczenia z szarą rzeczywistością. Bilans nie wychodzi na korzyść władzy. To nie jest dobra zmian, jak nam Prawo i Sprawiedliwość obiecywało. Sama demonstracja to skutek od dawna pozorowanego przez rząd dialogu społecznego i unikanie dyskusji o istotnych dla pracowników sprawach. To również efekt marginalizowania przez władzę wszystkich organizacji pracowniczych niebędących w strukturach Solidarności, która już całkowicie przyjęła rolę parasola ochronnego dla PiS.

…na dodatek czyni to, lekceważąc podstawowe interesy zarówno swoich szeregowych członków, jak i wszystkich pozostałych pracowników.

Trudno się nie zgodzić z takim twierdzeniem. Nagromadziły się różne problemy wielu środowisk i był najwyższy czas dać temu wyraz. Jako OPZZ od lat przecież postulujemy, by płaca minimalna wynosiła 50 proc. płacy przeciętnej oraz o wyłączenie z niej wszystkich dodatków. Tymczasem według rządowych planów płaca minimalna w stosunku do średniej w przyszłym roku nie tylko nie ma wzrosnąć, ale wręcz spadnie. Planowane podniesienie najniższego wynagrodzenia do poziomu 2250 zł brutto (tj. 1634 zł netto) i minimalnej stawki godzinowej za pracę do poziomu 14,70 zł jest wręcz żenującą ofertą.

Nawet nie rekompensuje skali inflacji i nie pozwala na zaspokojenie podstawowych potrzeb.

Skandalem jest, że w Polsce wciąż wielu pracujących żyje w biedzie i zmuszonych jest korzystać z pomocy społecznej. Również poziom życia obecnych emerytur jest bardzo niski i nie widać, by rząd podejmował jakiekolwiek kroki zmierzające do zmiany tego stanu rzeczy. Upomnieć się też musieliśmy o przywrócenie świadczeń pieniężnych dla ludzi wykonujących pracę w warunkach szczególnych. Pomimo malejącego bezrobocia nadal mamy do czynienia z szarą strefą zatrudnienia. Przy bardzo niskich wynagrodzeniach po prostu nie opłaca się podejmować legalnej pracy. Tak dalej nie może być. Wszystkie te sprawy muszą być wreszcie rozwiązane. Nie można też zapominać o problemach poszczególnych branż i środowisk pracowniczych. Górnicy, budowlańcy, służby mundurowe, nauczyciele, pracownicy ochrony zdrowia również zgłaszają do rządu swoje oczekiwania i postulaty. Skala rozgoryczenia się rozszerza, a cierpliwość ludzka kurczy.

Rząd jednak twierdzi, że na to wszystko w budżecie państwa nie ma pieniędzy.

Jednak na liczne premie, nagrody i dodatki dla swojej elity znajdują się wielomilionowe środki i na konferencjach prasowych premier ogłasza sukcesy gospodarcze. Mówi o rosnącej wydajności pracy, dobrej sytuacji ekonomicznej firm i znacznych rezerwach finansowych zdeponowanych na systemie bankowym. Nie możemy dłużej tolerować, by jedynymi beneficjentami wzrostu PKB i ożywienia gospodarczego byli pracodawcy i wybrańcy władzy. Musi dojść do sprawiedliwego podziału wypracowanych zysków z tymi, którzy do tego sukcesu się przyczynili, czyli milionami pracowników zarówno sektora produkcyjnego i usługowego, jak i strefy budżetowej. W przeciwnym razie warszawska demonstracja będzie tylko początkiem serii protestów w całym kraju i niektóre z nich mogą wymknąć się spod kontroli związków zawodowych.