Rozmowa z przewodniczącym ZZPPM Ryszardem Zbrzyznym

Zaślepionych i tak nie przekonam, natomiast pozostali sami

mogą sobie wyrobić zdanie na podstawie dokonań. Tych faktycznych, a nie pozorowanych na użytek trwającej kampanii.

rozmowa z przewodniczącym ZZPPM Ryszardem Zbrzyznym

M Ź

Kampania wyborcza przedstawicieli załogi w Radzie Nadzorczej KGHM dobiega końca. Czy można już pokusić się o jej podsumowanie?

R Z

Ostatecznym podsumowaniem będzie przeliczenie głosów oddanych na kandydatów. Jestem jednym z nich i mam nadzieję, że uzyskam poparcie znacznej części pracowników. Zarówno tych zatrudnionych w KGHM, jak i spółkach Grupy Kapitałowej.

M Ź

Jednak w spółkach wielu ludzi zdaje się nie mieć jeszcze świadomości, że po raz pierwszy oni również będą głosowali.

R Z

Rzeczywiście, jest spora grupa niezorientowanych. Mam nadzieję, że do 19 czerwca sytuacja się poprawi. Trochę jest ona spowodowana tempem przeprowadzenia przez KGHM całej procedury wyborczej. Częściowo wynika z słabego utożsamiania się ludzi z problemami Polskiej Miedzi jako całości.

M Ź

Trudno się dziwić, że się odwracają plecami od spółki matki. Przez lata byli traktowani trochę jako pracownicy drugiej kategorii. Zyski i chwała przypadały górnikom i hutnikom, a załogi spółek często słyszały, że są deficytowe, więc nie mogą oczekiwać podwyżek czy też wzmocnienia funduszu socjalnego.

R Z

Zawsze podkreślałem, że na Polską Miedź trzeba patrzeć jak na jeden organizm, w którym zarówno pracownicy głównego ciągu technologicznego, jak i zatrudnieni w firmach działających na rzecz KGHM, pełnią istotną rolę. Nie można więc ich dzielić na lepszych i gorszych. Również kreowanie zysku w KGHM nie powinno polegać na dołowaniu firm współpracujących, ale na dobrym zarządzaniu i mądrej organizacji pracy. Najlepszym przykładem stanowiska ZZPPM w tym zakresie jest historia naszej walki o PPE. Od początku domagaliśmy się, by program obejmował nie tylko pracowników ciągu technologicznego, ale również zatrudnionych w spółkach. Przez lata był to postulat wielu sporów zbiorowych prowadzonych z zarządem KGHM. Podobnie było też z naszym żądaniem, by Abonamentem Medycznym objęci byli wszyscy pracownicy Polskiej Miedzi. Dzisiaj już mało kto o tym pamięta Również w tym przypadku dodatkowe ubezpieczenie medyczne funkcjonuje tylko dzięki staraniom ZZPPM.

M Ź

Jednak Solidarność twierdzi, że PPE to jej zasługa.

R Z

Czyli jest jak żaba, która podstawia nogę, gdy konia kują. Nie przypominam sobie, by kiedykolwiek liderzy tego związku podczas spotkania z zarządem KGHM poruszali ten problem. W niektórych spółkach wręcz zniechęcali do PPE. O tym, jak dalece są oni niezorientowani, najlepiej świadczy fakt, iż w komunikacie z 22 maja opublikowano listę firm przewidzianych do wprowadzenia PPE. Wśród nich znalazła się INOVA, która w wyniku naszego wygranego sporu zbiorowego już w kwietniu podpisała z PZU umowę o wprowadzenie Pracowniczego Programu Emerytalnego. Również w Mercusie już od dłuższego czasu trwa wdrażanie programu. To wszystko świadczy o tym, że w Solidarności panuje zasada, iż jak nie ma sukcesu, to trzeba go przy pomocy władz KGHM wymyśleć i odpowiednio sprzedać. Mam nadzieję, że ludzie już na taką propagandę nie dadzą się nabrać.

M Ź

Ta więź wzajemnej pomocy i wsparcia pomiędzy Solidarnością a pracodawcą jest szczególnie widoczna na terenie ZG Lubin.

R Z

To faktycznie krańcowy przykład zakłamanego dialogu społecznego, który z czasem przekształcił niektóre związki tej kopalni w organizacje działające na rzecz pracodawcy. Za tolerowanie niekompetencji zarządczej, milczące przyzwolenie na łamanie praw pracowniczych i lekceważenie przepisów BHP dyrekcja rewanżowała się wybranym liderom ochronką dopuszczającą dla nich szczególną ścieżkę awansów. Kariera pewnego działacza NSZZ Solidarności z ZG Polkowice-Sieroszowice jest tego dobrą ilustracją. Gdy wyleciał z kopalni za bycie w pracy w stanie wskazującym, dyrektor ZG Lubin natychmiast przyjął go z otwartymi ramionami. Przy okazji tej przeprowadzki w ciągu trzech miesięcy został awansowany z 9. na 12. kategorię. Inną formą wyrażenia dowodu wdzięczności dyrekcji ZG Lubin było zmuszanie ludzi do przystępowania do związku wskazanego przez dozór. Mam nadzieję, że w wyniku ostatnich zmian personalnych powoli zacznie się tam proces powrotu do normalności. Są już tego pierwsze oznaki. Rada Nadzorcza również powinna mieć w tym swój udział w postaci opracowania działań naprawczych i konsekwentnego ich wdrożenia. By tak się jednak stało, muszą w niej zasiadać ludzie, którym nie zabraknie determinacji. Jestem jednym z nich i stawiam się do dyspozycji. Nie będę komentował innych kandydatur. Zaślepionych i tak nie przekonam, natomiast pozostali sami mogą sobie wyrobić zdanie na podstawie dokonań. Tych faktycznych, a nie pozorowanych na użytek trwającej kampanii. Kolejnym testem na wiarygodność może być stanowisko związków w sprawie próby wprowadzenia temperatury zastępczej Kto protestował, broniąc górników przed pracą w pełnym wymiarze godzin w tropikalnych warunkach, a kto wspierał władzę.

 

M Ź

W tym roku już dwukrotnie o tym problemie pisaliśmy na łamach zarówno „Związkowca”, jak i „Związkowca Express”.

R Z

Wszystkich zainteresowanych odsyłam więc do archiwalnych numerów dostępnych na naszej stronie internetowej.

M Ź

KGHM ogłosił wyniki finansowe za pierwszy kwartał. Wynika z nich, iż w Grupie KGHM odnotowano spadek produkcji miedzi o 15 proc. i srebra o 18 proc. Niższy jest też o 38 proc. zysk netto. Do tego zadłużenie przekracza 7 mld zł. Systematycznie też spada cena akcji. Czy to oznacza, że mamy poważne powody do niepokoju, czy też, jak tłumaczy zarząd spółki, jest to stan przejściowy?

R Z

Zacznijmy od tego, że obecny zarząd to panowie na czasowym zastępstwie. Faktycznie, od kilku miesięcy firma dryfuje w oczekiwaniu na powołanie prezesa. Rada Nadzorcza też nie może zdecydować się na to, kogo mianować na to stanowisko. Trwa próba sił pomiędzy różnymi frakcjami i grupami wpływów i najważniejsze decyzje odkładane są z tygodnia na tydzień. To przekłada się na sytuację całej Grupy. Wykazany spadek produkcji i rosnące zadłużenie to poważne sygnały ostrzegawcze. Jednak nikt nie chce o tym głośno mówić. Rząd w najlepsze głosi propagandę sukcesu, Rada Nadzorcza dyplomatycznie milczy, a prezesi przykucnięci czekają na rozwój wypadków. Jestem przekonany, że im wszystkim, niezależnie od tego, co postanowią akcjonariusze na WZA, włos z głowy nie spadnie. Biedy nie będą mieli. Natomiast za brak realnego planu wyjścia na prostą mogą zapłacić pracownicy. Gdy przyjdzie do szukania oszczędności, na pierwszy ogień mogą pójść ich premie za wypracowany zysk i wypłaty wczasowe, kredkowe czy też świąteczne. Ludzie zostaną na gołych stawkach, które są niestety na żenującym poziomie. Do kogo wtedy pójdą z prośbą o pomoc? Do żółtych związków, które jak tylko mogą starają się ukryć prawdę o zagrożeniach? Wiem, że nie są to przyjemne tematy i podświadomie człowiek od nich ucieka. Jednak nic samo się nie rozwiąże. Musimy o tych problemach rozmawiać dzisiaj, kiedy jeszcze jest czas.

M Ź

Może sytuacja KGHM nie jest tak bardzo zła, skoro ponad 11 mld zł KGHM chce przeznaczyć na inwestycje krajowe.

R Z

To magia wielkich liczb. Trzeba pamiętać, że te pieniądze mają być wydane przez pięć lat, czyli rocznie będzie niewiele ponad 2 mld zł. To jest zaledwie poziom środków niezbędnych do bieżącej amortyzacji maszyn oraz prace udostępniające kolejne pola wydobywcze. Nie wiem, jak z tej kwoty zarząd zamierza wygospodarować pieniądze na Żelazny Most, nowe szyby, modernizacje ZWR. Obyśmy się nie dowiedzieli, że realizacja tych inwestycji z powodów finansowych zostanie przełożona na kolejne lata.