Porozumienie płacowe w Energetyce

Negocjacje wzrostu wskaźnika wynagrodzeń w spółce Energetyka w tym roku trwały długo, zakończyły się 12 kwietnia. Sukces czterech organizacji jest częściowy, nie uzyskaliśmy aż takiego wzrostu płac jak w KGHM, ale dużo więcej, niż początkowo pracodawca oferował.

Układ Zbiorowy Pracy zobowiązuje pracodawcę do corocznego negocjowania z organizacjami związkowymi wskaźnika wzrostu wynagrodzeń. W tym roku w ramach tych negocjacji pracodawca zaproponował jedynie 200-złotową podwyżkę stawek zaszeregowania, naliczaną od 1 lipca. Twierdził, że na więcej spółki nie stać, a wyższe oczekiwania załogi są działaniami na szkodę firmy. Wszystkie funkcjonujące w spółce związki określiły tę propozycję jako żenująco niską i nie przyjęły jej. Negocjacje zakończyły się brakiem porozumienia. Jedyną metodą powrotu do rozmów było wystosowanie pisma z żądaniami, zgodnego z procedurą określoną w Ustawie o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Początkowo wszystkie 6 organizacji związkowych wspólnie sporządziło taki dokument. Niestety, w ostatniej chwili dwie z nich wycofały się z wspólnie ustalonych żądań płacowych.

Czego ich liderzy się przestraszyli? Czy to ich osobiste obawy, a może jakieś potajemne knowania spowodowały wycofanie się z wstępnie przyjętych żądań? Plotki korytarzami krążą różne. Ale to nie mój problem, to ich i członków ich organizacji dylemat.

Rokowania z pracodawcą zakończyły się porozumieniem. Płace zasadnicze wszystkich pracowników wzrosną od 1 lipca o 300 złotych, fundusz socjalny zasilony zostanie kwotą 597 zł naliczoną na każdego pracownika. Nie jest to satysfakcjonujący nas w 100% koniec sporu, jest to minimum możliwe do przyjęcia przez załogę.

Dzień po podpisaniu porozumienia jeden z bojkotujących nasz spór, przewodniczących, wystosował sympatyczny e-mail z gratulacjami. Zachował się godnie, potrafił docenić nasz sukces. Dziękuję!

Natomiast liderzy drugiego związku, zamiast przynajmniej milczeć, zdyskredytowali nasze porozumienie. W piśmie wystosowanym do swoich członków i „sympatyków” nie tłumaczyli się ze swoich zaniechań, stwierdzili, że nasze porozumienie to porażka. Załoga nie otrzymała tego, czego początkowo żądaliśmy. Sami niczego się nie domagali, widocznie pogodzili się z brakiem podwyżek. Teraz udają, że nie rozumieją definicji słów „porozumienie” i „kompromis”. Czyżby niczego nigdy nie negocjowali? Może wszystkich dotychczas jedynie mamili swoimi pseudokompetencjami? Bóg, gdy chce za pychę pokarać, to rozum odbiera.

Koleżanki i Koledzy ze Związku Zawodowego Pracowników Technicznych i Administracji „Dozór”, przynajmniej Wy zachowajcie się z godnością. Nie podpiszcie nowych angaży, nie konsumujcie cudzych, Waszych liderów zdaniem, porażek. Innym honorowym rozwiązaniem jest podziękowanie pseudozwiązkowcom poprzez wypełnienie odpowiedniego kwitu. Nie można jednocześnie zjeść ciastko i je mieć. Możecie również przymusić swoich panów przewodniczących do wystosowania w Waszym imieniu nowych, wyższych żądań. Ja w imieniu ZZPPM „Energetyka” deklaruję poparcie takich oczekiwań. Aktywnie wesprę każde działanie mające na celu polepszenie sytuacji ekonomicznej pracowników naszej firmy.

Proszę, przeczytajcie Ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych i zderzcie jej treść z wypocinami tych panów. Popatrzcie, jak bazując na Waszej niewiedzy, Wami manipulują. Zawsze twierdzę, lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.

Pamiętajmy, bez silnych związków pracodawca będzie nas wynagradzał według własnego uznania. Czy zawsze sprawiedliwie? Czy Ty sam będziesz w stanie skutecznie się wypromować? Jaka jest Twoja pozycja negocjacyjna w starciu z pracodawcą? Czy na pewno związek zawodowy nie jest Ci potrzebny? Jeżeli uważasz, że organizacja związkowa to niepotrzebny balast, bądź konsekwentny, nie konsumuj wyników naszych negocjacji. Poniża Cię 300-złotowa podwyżka? Odrzuć nowy angaż!!!

Przewodniczący ZZPPM

Darek Mika