O sygnalistach, abonamentowcach i błogiej niewiedzy

Zacznijmy rozmowę od wyjaśnienia, kim są w Polskiej Miedzi sygnaliści i abonamentowcy. Niektórzy w biurze zarządu mają problem ze zrozumieniem tych pojęć.

 

Raczej udają, że nie wiedzą, o co chodzi. Sygnaliści to ci, którzy dostają premie nie za swoje zaangażowanie w pracy, ale na przykład za donosy składane na kolegów lub też pomoc w tuszowaniu przypadków łamania lub naginania przepisów BHP. Abonamentowiec natomiast to ten, kto ma dobre układy ze swoim przełożonym i z tego tytułu może liczyć na dodatkowe profity, które nie są powiązane z wydajnością jego pracy. Szacuję, że w ZG Polkowice-Sieroszowice stanowią oni mniej więcej połowę dostających premie kwartalne. Z tego, co słyszę, to również w innych zakładach KGHM jest podobnie.

To zjawisko o ogromnej skali i trudno sobie wyobrazić, by odpowiedzialni za kształtowanie polityki kadrowej i płacowej w KGHM nie mieli świadomości o tych patologiach.

 

Jest wiele osób, które chcą mieć święty spokój i wygodnie jest im tego nie dostrzegać. Dla nich najważniejsze jest, by w papierach wszystko się zgadzało. Patrzą więc na sprawozdania i statystyki i nie zawracają sobie głowy pytaniem: w jakim stopniu tabelki i wykresy odzwierciedlają rzeczywistość panującą w kopalni. Dzieje się tak na różnych szczeblach dozoru, zaczynając od sztygarów i kierowników, a kończąc na szefostwie zakładów i menedżerach w biurze zarządu. Gdy podczas niedawnego spotkania z dyrektorem Andrzejem Zbrógiem poruszyłem ten temat, początkowo udawał, że nie rozumie, o czym do niego mówię. Później domagał się podania konkretnych nazwisk tych, którzy się skarżą.

…ale problem tkwi nie w tym, kto narzeka, ale na co skarży.

 

Cały obecnie funkcjonujący system stwarza wręcz idealne warunki do wielu nieprawidłowości. Mobbing jest jedną z nich i niestety w kopalni rozwija się w najlepsze. Premie straciły już dawno swój motywacyjny charakter. Stały się narzędziem do budowania coraz bardziej ostrych podziałów i konfliktów. Pomijając kwestie etyczne i moralne, to również zagrożenie dla bezpieczeństwa pracy. Często ludzie, by dostać pieniądze, zmuszani są do drastycznego łamania przepisów BHP lub też niezgłaszania wypadków przy pracy. Najwyższa więc pora skończyć z tymi praktykami.

Jednak ze strony dyrektora padła deklaracja szybkiego wprowadzenia w kopalni nowego pilotażowego systemu premiowania. Może jest więc jakaś iskierka nadziei na poprawę sytuacji.

 

Chciałbym, żeby tak było. Jednak obawiam się, że ta zapowiedź ma bardziej wizerunkowy niż merytoryczny charakter. Nikt jeszcze nie przedstawił nam założeń nowego regulaminu, a dyskusja z dyrektorem pokazała, że bardzo słabo orientuje się on w realiach funkcjonowania obecnie obowiązującego regulaminu. Nawet nie wiedział, ilu pracowników otrzymuje premie C1 i jak w praktyce wygląda jej naliczanie. Stwierdził jedynie, iż uważa, że ludzie na przodkach faktycznie pracują w bardzo ekstremalnych warunkach i im w pierwszej kolejności należy się premia. Oczywiście trudno się z tym nie zgodzić, ale nie można też zapominać o wielu innych miejscach, gdzie jest równie ciężko. Idąc też dalej tym tropem powstaje pytanie, czy pracownicy na powierzchni nie będą mieli prawa do premii. Oni też dokładają się do końcowego wyniku produkcyjnego. Uważam, że większość funduszu motywacyjnego powinna zostać przeznaczona na podniesienie stawek zasadniczych. Natomiast premie i nagrody powinny zostać ograniczone do naprawdę wyjątkowych i nadzwyczajnych sytuacji. Całą ta dyskusja, kto i w jakim stopniu dokłada się do końcowego wyniku produkcyjnego, nie ma zbyt wiele sensu. Chora jest sytuacja, w której stawka zasadnicza stanowi tylko niewielki procent ogólnego wynagrodzenia.

ZZPPM Polkowice-Sieroszowice domaga się też rozszerzenia w kopalni zasad programu operatorskiego również na inne grupy zawodowe. Co się za tym kryje i na czym ma to polegać?

Jakiś czas temu dyrekcja zakładu stworzyła możliwość, w przypadku bardzo ciężkich prac, naliczania operatorom górniczym stawek wyższych, niż to wynika z ich grupy zaszeregowania. W naszej opinii ma to sens i dobrze się sprawdza. Jednak uważamy, że podobne zasady powinny dotyczyć innych grup zawodowych. Często przecież kotwiarze, taśmowcy, elektrycy czy mechanicy też muszą wykonywać zadania o wiele bardziej ciężkie, niż to wynika z ich zaszeregowania i mają prawo oczekiwać wyższej za to zapłaty. Wystosowaliśmy w tej sprawie pismo do dyrektora kopalni. Niestety, odpowiedź, jaką otrzymaliśmy, można określić jako zdawkową i pozbawioną głębszej refleksji. Sądzę więc, że trzeba będzie się zastanowić, jak bardziej dobitnie pokazać istnienie problemu i konieczność jego rozwiązania.

Faktem jest, że w całym KGHM narasta presja płacowa. Podniesienie stawek przez zarząd spółki zgodnie z zapisami ZUZP o 6,1 proc. wydaje się niewystarczające. Zwłaszcza że wciąż obowiązujący podatek od wydobycia kopalin znacząco zaniża wysokość nagrody rocznej.

 

Zmiana sposobu naliczania nagrody rocznej była jednym z postulatów ubiegłorocznego sporu zbiorowego ZZPPM. W sierpniu, podpisując porozumienie kończące spór, ze strony zarządu KGHM mieliśmy zapewnienie, że jeśli podatek nie zostanie zlikwidowany lub zmniejszony podczas tegorocznych negocjacji płacowych, wrócimy do tego tematu. Teraz okazuje się, że zarząd potrzebuje jeszcze więcej czasu.

 

Na co?

… i to jest pytanie. Grają na przeczekanie. Przecież miesięczne wynagrodzenia tych panów to często poziom rocznych dochodów pracowniczych. Są więc żywo zainteresowani utrzymaniem swoich stanowisk, jak długo to jest możliwe. Nie chcą więc narazić się swoim politycznym mocodawcom, którzy z jednej strony w najmniejszym stopniu nie zamierzają zmniejszyć obciążeń podatkowych nałożonych na Polską Miedź, a z drugiej strony robią wszystko, by podtrzymać w społeczeństwie wizerunek dobrej zmiany. Wszelkie spory i protesty pracownicze w ten obraz się nie wpisują, podobnie jak przypominanie, jak pani Beata Szydło w trakcie kampanii wyborczej obiecywała zniesienie podatku. Przecież zgodnie z obowiązującą teraz polityką obecna władza realizuje zadeklarowane zobowiązania. Przynajmniej teoretycznie.

To może trzeba będzie bardziej dobitnie powiedzieć, że nie wszystko jest tak cudowne, jak media rządowe przedstawiają?

 

Sądzę, że jeśli zarząd spółki nie zacznie poważnie szukać rozwiązania problemu, to będziemy musieli spytać pracowników, jaką drogę postępowania mamy w ich imieniu wybrać? Udawać, że wszystko jest w porządku, czy też protestować i manifestować nasze niezadowolenie.

Zmieniając temat na bardziej przyjemny. Zorganizowanie przez ZZPPM Polkowice-Sieroszowice połączonej zakładowej i centralnej Karczmy Piwnej spotkało się z bardzo dobrymi recenzjami. Ludzie podkreślali, że masowy charakter imprezy, jej ciekawy scenariusz oraz sprawna realizacja spowodowały, że zabawa przerosła ich najśmielsze oczekiwania.

 

Takie były nasze wyjściowe założenia i miło to słyszeć, że zostały pozytywnie odebrane. Zwłaszcza że zapanowanie nad salą, na której bawi się ponad 600 osób, jest swoistym wyzwaniem. Uważam jednak, że wszystkie związkowe imprezy, jeśli mają mieć integracyjny charakter, powinny mieć możliwe szeroki zasięg. Zarówno te zakładowe, jak i ponadzakładowe. Jeśli odejdziemy od polityki zamykania się w wąskich kręgach znajomych królika i postawimy na budowanie szerokiej jedności, mamy szanse wiele wygrać. To szczególnie ważne zwłaszcza teraz, gdy coraz częściej spotykamy się z polityką budowania różnego rodzaju podziałów. Zarówno na płaszczyźnie politycznej, zawodowej, jak i finansowej.

Skłóconym społeczeństwem łatwiej się rządzi.

 

Dlatego właśnie trzeba się temu przeciwstawiać na wiele różnych sposobów, także poprzez imprezy i zabawy związkowe o masowym charakterze. Również trzeba pamiętać, że im więcej osób, tym koszt jednostkowy bardziej spada i wygospodarowane środki pozwalają na więcej atrakcji.

Czy mam rozumieć, że Karczma Piwna ZZPPM 2018 też będzie organizowana przez liderów z Polkowic-Sieroszowic?

 

Zobaczymy, jakie będą ostateczne ustalenia. Do Barbórki jest jeszcze trochę czasu. Teraz skupiamy się na naszym zakładowym kalendarzu. Chcemy, by dla każdego znalazło się coś miłego. Będziemy aktywnie uczestniczyć we wszystkich konkurencjach sportowych IV Spartakiady ZZPPM, szykujemy się do turniejów paintballu i wyścigów na torze gokartowym. Dla miłośników piłki nożnej będziemy chcieli zorganizować w maju wyjazd na mecz finałowy Pucharu Polski na Stadionie Narodowym. Natomiast nawiązując jeszcze do tematu imprez masowych, nasz tradycyjny festyn rodzinny „Żegnaj Lato, Witaj Szkoło” planujemy zorganizować wspólnie z kolegami z ZZPPM HML.

Jestem przekonana, że wszystkie te imprezy będą okazją do świetnej zabawy. Dziękuję za rozmowę.