Antydialog w KGHM Metraco – czyli rozmowy o wzroście wynagrodzeń

8 marca na prośbę związków zawodowych działających w KGHM Metraco odbyło się spotkanie z zarządem spółki w sprawie postulowanego przez załogę wzrostu wynagrodzeń oraz wprowadzenia w firmie Pracowniczego Programu Emerytalnego. Jego przebieg powinien posłużyć jako przykład, jak nie należy prowadzić dialogu pomiędzy pracodawcą a związkami zawodowymi.

   Już w pierwszych minutach okazało się, że władze spółki nie zamierzają wyjść naprzeciw tym oczekiwaniom. Prezes Przemysław Hopfer, niczym XIX-wieczny nauczyciel matematyki w wiejskiej szkole podstawowej na tablicy niedbale naszkicował tabelkę, która miała wykazać, iż postulat płacowy jest czystym absurdem całkowicie nieumocowanym w ekonomicznej rzeczywistości. Pracownicy zarabiają więcej niż średnie wynagrodzenie w podobnych firmach i w związku z tym o podwyżkach powinni zapomnieć. Również niech zapomną o Pracowniczym Programie Emerytalnym, gdyż jest to teraz nieuzasadnione obciążenie dla KGHM Metraco. Na pociechę dodał jedynie, że być może w przyszłym roku będzie odgórnie wprowadzony obowiązek tworzenia w firmach Pracowniczych Programów Kapitałowych i wtedy siłą rzeczy temat sam się rozwiąże.

   Niefrasobliwie prezes nie nadmienił, iż w przypadku PPE składki na indywidualne konta wpłaca wyłącznie pracodawca, natomiast w przypadku PPK wpłaty dokonywane będą zarówno przez pracodawcę, jak i pracownika. Dla załogi PPK będzie zdecydowanie mniej korzystnym rozwiązaniem. Za PPE przemawia też fakt, iż każdy uczestnik programu, odchodząc na emeryturę, może sam zdecydować, czy woli jednorazową wypłatę wszystkich zgromadzonych środków, czy też wybiera dożywotnie comiesięczne raty. W PPK ludzie nie będą mieli tak szerokiej dowolności dysponowania swoimi pieniędzmi.

   W ocenie przewodniczącego ZZPPM KGHM Metraco Andrzeja Starzyńskiego podczas spotkania prezes prezentował lekceważącą postawę wobec załogi. Powinna ona ciężko pracować, zwiększać wydajność, obniżać koszty, niczego w zamian nie oczekiwać i cieszyć się tym, co łaskawie pracodawca zdecyduje się dać. Podczas dyskusji pracownicy zostali podzieleni przez prezesa na produkcyjnych, którym ewentualnie można coś dać, ale tylko niektórym, i nieprodukcyjnych, którym z automatu nic się nie należy. Warto zaznaczyć, że takie dzielenie pracowników jest całkowicie sprzeczne z zasadami Kodeksu etycznego obowiązującego w spółce.

– Dowiedzieliśmy się, iż pan prezes w ubiegłym roku, mimo iż nie musiał, bo spółka była pod kreską, wspaniałomyślnie wypłacił premię roczną w wysokości 80 proc. stawki zasadniczej – wyjaśnia Andrzej Starzyński. – Wypomniał też tegoroczną premię, która tylko dzięki jego hojności była większa niż w zeszłym roku. Zapomniał dodać, iż pieniądze te w pełni należały się ludziom, gdyż to dzięki ich ciężkiej pracy ubiegły rok firma zamknęła rekordowym kilkudziesięciomilionowym zyskiem. Na dodatek propozycję przedstawioną przez organizacje związkowe, by wynagrodzenia pracowników w 2018 r wzrosły średnio o ok. 700zł., skwitował stwierdzeniem: „śmierdzi mi to komuną i na pewno się na to nie zgodzę”.

    Po długiej i bezowocnej dyskusji strona związkowa spytała się, czy zarząd ma jakiekolwiek propozycje wzrostu wynagrodzenia dla załogi. Odpowiedź, jaka padła, powinna zostać zapisana w jakimś rankingu absurdów menedżerskich. Jeśli bowiem pracownicy zrezygnują z nagrody rocznej, to dostaną wzrost wynagrodzenia. Co prawda mniejszy niż ta premia, ale zawsze to coś. Druga opcja to podwyżki tylko dla części załogi. Na dodatek nie wiadomo, w jakiej wysokości.

   Jedynym plusem tego spotkania było jeszcze silniejsze skonsolidowanie wszystkich organizacji związkowych. Sądzę, że teraz naszym następnym krokiem powinno być podjęcie działań zmierzających do wejścia w procedurę sporu zbiorowego. Nie widzę innego sposobu na podniesienie załodze wynagrodzeń. Tym bardziej że już następnego dnia po spotkaniu zarząd podjął energiczne działania w spółce zmierzające do podzielenia i skłócenia załogi. Uważam, że najwyższa pora skończyć z tą chorą sytuacją i poprawić atmosferę w firmie – podsumowuje Andrzej Starzyński.

Może Ci się również spodoba