Zmień rozmiar tekstu: A A A
16.01.2012
Czy to początek końca Polskiej Miedzi?

Zabójczy podatek


Kilka tysięcy ludzi na bruku i zapaść gospodarcza regionu. Takie skutki może przynieść Zagłębiu Miedziowemu projekt ustawy o dodatkowym opodatkowaniu KGHM.
Przy konstrukcji budżetu państwa na 2012 rok przyjęto założenie, że KGHM jest spółką, która powinna zostać obciążona jeszcze jedną daniną liczoną w miliardach złotych. By tak się mogło stać, rząd stworzył projekt ustawy „o podatku od wydobycia niektórych kopalin”.
Minister finansów Jan Vincent-Rostowski szacuje, że jeśli ustawa wejdzie w życie, Polska Miedź zasili Skarb Państwa dodatkową kwotą w wysokości około 1,8 mld zł. Wielkość ta już sama w sobie robi duże wrażenie. Należy się jednak spodziewać, że w rzeczywistości może być ona dwukrotnie wyższa. Minister bowiem zawsze liczy tak jak mu wygodnie i stosownie do okoliczności, a nie jak nakazuje logika.
Wyższa matematyka
Wartość podatku została uzależniona od rynkowej ceny miedzi liczonej w złotówkach . Przyjęto też, że podstawę opodatkowania stanowić będzie nie ilość wyprodukowanej miedzi i srebra ale zawartość tych metali w koncentracie. Nie wzięto więc pod uwagę faktu , że podczas wytopu straty technologiczne sięgają nawet 10 procent.
Początkowe założenia zaprezentowane przez Ministerstwo Finansów po kilkudniowej dyskusji społecznej i uwzględnieniu niektórych sugestii ministra skarbu ostatecznie wyrażone zostały według poniższych reguł:
* W przypadku, gdy średnia cena miedzi przekracza 15 tys. zł za tonę, stawkę podatkową za tonę wydobytej miedzi oblicza się według następującego wzoru: stawka podatku = 0,033 x średnia cena miedzi + (0,001 x średnia cena miedzi) do potęgi 2,5. Przy czym stawka podatku nie może być wyższa niż 16 tys. zł za tonę (wcześniej 20 tys. zł za tonę).
* Jeżeli średnia cena miedzi nie przekracza 15 tys. zł za tonę, stawkę podatkową za tonę wydobytej miedzi oblicza się według następującego wzoru: stawka podatku = (średnia cena miedzi - 12.000) x 0,44. Przy czym stawka nie może być mniejsza niż niż 0,5 proc. średniej ceny miedzi (wcześniej 1 proc. średniej ceny miedzi).
* Jeżeli średnia cena srebra przekracza 1200 zł za kilogram, stawkę podatku za kilogram wydobytego srebra oblicza się według następującego wzoru: stawka podatkowa = 0,125 x średnia cena srebra + (0,001 x średnia cena srebra) do potęgi czwartej, przy czym stawka podatku nie może być wyższa niż 2100 zł za kilogram (wcześniej 3000 zł za kilogram).
* Jeżeli średnia cena srebra nie przekracza 1200 zł za kilogram, stawkę podatkową za kilogram wydobytego srebra oblicza się według następującego wzoru: stawka podatku = (średnia cena srebra - 1.000) x 0,75. Przy czym stawka nie może być niższa niż 0,5 proc. średniej ceny srebra (wcześniej 1 proc. średniej ceny srebra).
Trzeba przyznać, że musiano się sporo nagłowić, by skonstruować tak skomplikowaną formułę podatkową.
Podstawiając pod przytoczone wzory aktualne kursy miedzi, srebra i dolara oraz wielkości produkcji koncentratu w 2011 roku (450 tys. ton) wychodzi, że za wydobycie miedzi KGHM będzie musiał wpłacić do budżetu państwa około 3 mld zł, a za srebro – 770 mln zł.
– W myśl ustawy ta nowa danina nie będzie stanowić kosztów uzyskania przychodu – wyjaśnia przewodniczący ZZPPM Ryszard Zbrzyzny. – To oznacza, że jej końcowa wartość musi być jeszcze powiększona o 19 proc. podatku CIT. W efekcie z Polskiej Miedzi do budżetu wpłynie kwota około 4,5 mld zł. To wszystko prowadzi do tego, że będziemy mieć najwyższe na świecie koszty produkcji. Ich obniżenie stanie się możliwe tylko poprzez zamykanie pól wydobywczych, w których występuje ruda o niższej zawartości miedzi.
Premier Donald Tusk w licznych wypowiedziach podkreślał, że wprowadzane obciążenia fiskalne nie są niczym nowym. W świecie już od dawna obowiązują i najwyższa pora, by Polska również zaczęła je stosować. Nazwał je nowoczesną daniną.
Przewrotność tego tłumaczenia w pełni oddaje cynizm obecnej ekipy rządzącej.
Faktem jest, że w innych krajach stawki podatku od surowców są naliczane. Jednak zawsze są zróżnicowane, uzależnione m.in. od zysków firm, wartości metali, jak też pomniejszone o koszty wydobycia i produkcji. Ponadto nigdzie nie osiągają aż tak wysokich poziomów. Dla przykładu: w Chile jest to podatek na poziomie 9 proc., w Peru 15 proc., a w Kanadzie 17 proc.
Zwijanie interesu
W uzasadnieniu do ustawy napisano, że nie przewiduje się, by miała mieć ona jakikolwiek negatywny wpływ na rynek pracy w naszym regionie. Czy rzeczywiście jest to uprawniona opinia?
Zdaniem Ryszarda Zbrzyznego, jeśli nowe regulacje wejdą w życie, pod znakiem zapytania będzie dalsze funkcjonowanie Zakładów Górniczych „Lubin”, część Zakładów Górniczych „Polkowice-Sieroszowice” oraz przetapiającej koncentrat z tych kopalń Huty Miedzi Legnica. W konsekwencji konieczna stanie się tam redukcja zatrudnienia. Dotknie ona również między innymi Zakład Hydrotechniczny, ZWR, Inovę, Pol-Miedź Trans czy też CBJ. Sprawa dotyczy więc kilku tysięcy miejsc pracy. Podobny pogląd ma również prezes Herbert Wirth. Na antenie TVN CNBC stwierdził, że po wprowadzeniu podatku od wydobycia miedzi i srebra w wersji zaproponowanej przez Ministerstwo Finansów eksploatacja część obszaru koncesyjnego spółki będzie nieopłacalna z ekonomicznego punktu widzenia.
Pojawiają się też pytania, czy nadmiernie obciążona podatkami Polska Miedź będzie miała środki na budowę Głogowa Głębokiego. Realizacja tej inwestycji dzisiaj daje zatrudnienie załodze PeBeKa, ale w przyszłości ma stanowić podstawę funkcjonowania całej Polskiej Miedzi przez kolejne 50 lat.
Redukcja zarobków
Kolejną konsekwencją wprowadzanego drakońskiego podatku od kopalin będzie dla pracowników KGHM znaczne zmniejszenie ich poborów. Są one przecież w dużym stopniu uzależnione od wysokości wypracowanego przez spółkę zysku.
Według nieoficjalnych jeszcze danych za ubiegły rok wyniesie on około 11 mld zł. Pamiętać jednak trzeba, że w kwocie tej zawierają się przychody ze sprzedaży Polkomtela i Dialogu. Można więc przyjąć, że z tytułu samego wydobycia i przeróbki rudy w ubiegłym roku zarobiliśmy około 6 mld zł. Jest to wynik uzyskany w sytuacji wyjątkowo wysokiej koniunktury na miedź i srebro oraz przy korzystnych dla spółki notowaniach dolara.
– Obecnie 24 proc. rocznego wynagrodzenia załogi stanowi premia wypłacana z tytułu wypracowanego zysku – mów Ryszard Zbrzyzny. – Jeśli nowy podatek zredukuje go do 1 mld zł, to wypłata nagrody wyniesie zaledwie 8,5 proc. Biorąc jeszcze pod uwagę narastającą inflację, można szacować, że realne zarobki ludzi spadną o mniej więcej jedną piątą.
Oczywiście na taki scenariusz związek zawodowy nie może się zgodzić. Ryszard Zbrzyzny już zapowiada, że w momencie wejścia w życie ustawy będzie konieczne przywołanie zarządu KGHM do stołu negocjacyjnego.
– Nie może być sytuacji, że za taką samą jak dotychczas pracę ludzie będą otrzymywali mniej pieniędzy – komentuje przewodniczący. – Już teraz z powodu zamrożenia od trzech lat stawek osobistego zaszeregowania atmosfera jest bardzo napięta. Jeśli do tego jeszcze dojdzie ograniczenie premii bez innej formy rekompensaty, sytuacja społeczna może wymknąć się spod kontroli. Najwyższa pora, by wszyscy posłowie z tego regionu wzięli to pod uwagę. Obudzili się z letargu, przestali myśleć o dyscyplinie partyjnej, a zaczęli o mieszkańcach Zagłębia Miedziowego. Zarówno tych pracujących w KGHM, jak i dziesiątkach tysięcy mających zatrudnienie w firmach funkcjonujących dzięki Polskiej Miedzi.
Czy apel ten podziała na parlamentarzystów życie pokaże, choć nadmierny optymizm nie jest wskazany.
Dziecko we mgle
Poseł Platformy Obywatelskiej Norbert Wojnarowski uważa, że Polską Miedź budowali wszyscy mieszkańcy kraju i to nie tylko z naszego regionu. Dlatego państwo ma prawo czerpać z tej spółki korzyści do budżetu. Zwłaszcza że odbędzie się to kosztem akcjonariuszy KGHM. Popiera więc bez żadnych zastrzeżeń nową daninę w formie przygotowanej przez Ministerstwo Finansów. Inaczej mówiąc, wykołowanie inwestorów to powód do chwały.
Podczas konferencji prasowej, jaką w tej sprawie zwołał, wyszło też na jaw, że nie do końca rozumie, lub nie zna, zapisów popieranego przez siebie projektu ustawy. Nie potrafił nawet odpowiedzieć na pytanie, czy nowa danina będzie zmniejszać zysk netto, czy też brutto. Bardziej dociekliwych w tym temacie dziennikarzy odsyłał do księgowych i prezesa Herberta Wirtha.
Nie umiał też wyjaśnić, dlaczego, mówiąc o nowym podatku, operuje kwotą 2 mld zł, podczas gdy Ryszard Zbrzyzny wyliczył, że może on rocznie sięgać poziomu około 3,7 mld zł. – To na razie jest tylko projekt ustawy. Będziemy mieli gotowe prawo, będziemy rozmawiać – uciął pytanie na ten temat.
Wbrew konstytucji
Rząd założył, że już w marcu tego roku opłaty z tytułu eksploatacji rud miedzi zaczną zasilać Skarb Państwa. Na początku stycznia po konsultacjach społecznych z ZZPPM OPZZ i NSZZ „Solidarność” (wszystkie opinie były negatywne) projekt ustawy został przyjęty przez Radę Ministrów i skierowany do prac parlamentarnych. Jest więc realna szansa, że jeszcze w lutym ustawa może zostać uchwalona i bezzwłocznie wprowadzona w życie. Jeśli tak się stanie, będzie to działanie niezgodne z obecnie obowiązującym prawem. Nie wolno bowiem w trakcie trwania roku podatkowego zaostrzać zasad obciążeń fiskalnych. Posłowie Platformy Obywatelskiej do tej pory nie biorą tego pod uwagę i nie widzą żadnego problemu. Klub parlamentarny Sojuszu Lewicy Demokratycznej już zapowiedział, że wniesie sprawę do Trybunału Konstytucyjnego w przypadku, gdy pomimo wspomnianych zastrzeżeń nowa danina zostanie wprowadzona.
Akcje lecą w dół
Nadzór właścicielski i polityka rządu wobec KGHM ma bezpośredni wpływ nie tylko na sytuację w Zagłębiu Miedziowym, ale również na notowania akcji na giełdowym parkiecie. W kwietniu ubiegłego roku wartość akcji spółki przekraczała 190 zł. W listopadzie wynosiła około ona 170 zł. W styczniu tego roku po publikacji przez ministra finansów projektu ustawy o podatku od kopalin spadła do poziomu 114 zł.
– Taka reakcja rynku jest całkowicie zrozumiała – komentuje Ryszard Zbrzyzny – dodatkowe znaczne obciążenia fiskalne w praktyce muszą oznaczać redukcję lub wręcz brak dywidendy. Nie ma się więc co dziwić, że odpływają od nas inwestorzy długoterminowi, a zaczyna się gra kapitału spekulacyjnego. Przy 32-proc. udziale Skarbu Państwa w akcjonariacie KGHM sytuacja ta może grozić wrogim przejęciem spółki. Zwracam też uwagę, że do tej pory duży pakiet akcji KGHM był zainwestowany w portfelach Funduszy Emerytalnych. Spadek wartości papierów Polskiej Miedzi oznacza więc ich gorsze wyniki i niższe wypłaty dla przyszłych emerytów. W tym również naszych pracowników objętych Pracowniczym Programem Emerytalnym.
Po nas choćby potop
Wydaje się jednak, że takimi szczegółami rządząca Platforma Obywatelska nie zamierza zaprzątać sobie głowy. Najważniejsze dla premiera Donalda Tuska jest doraźne załatanie dziury budżetowej choćby za cenę totalnego demontażu całej polskiej gospodarki. Zaczęto od likwidacji przemysłu stoczniowego, a teraz kolej na Polską Miedź.
Do ramki
Po ogłoszeniu przez Ministerstwo Finansów treści ustawy „o podatku od wydobycia niektórych kopalin” w mediach rozgorzała dyskusja na ten temat. Wśród licznych wypowiedzi nie brak wielu głosów krytycznych. Przytoczone poniżej za Gazetą Giełdową „Parkiet” opinie analityków finansowych są tego dobrym przykładem.
Leszek Iwaszko
ANALITYK SOCIETE GENERALE
Założenia podatku są powszechnie krytykowane jako zbyt surowe. Resort finansów wydaje się tym nie przejmować, a co zrobi z projektem ustawy rząd, trudno dywagować. Jedno jest pewne: podatek jest dla spółki znacznym obciążeniem i znacząco ogranicza jej partycypację w ewentualnej hossie na rynku metali. Nie sądzę jednak, by KGHM był kluczem do uratowania budżetu naszego kraju.
Robert Maj
ANALITYK KBC SECURITIES
W projekcie brakuje uwzględnienia specyfiki kosztowej złóż w Polsce i relatywnie wysokich potrzeb inwestycyjnych KGHM, który po nałożeniu takich podatków może nie być w stanie nie tylko inwestować w nowe złoża, ale również unowocześniać majątku wytwórczego w kraju.


   
©ZZPPM

ŻYCZYMY WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO
Aktualnie na stronie: czytelników