| |
 |
Zmień rozmiar tekstu:
A
A
A
|
ZWR - Zakaz Wakacyjnej Rekreacji
Urlop kością niezgody
W Zakładzie Wzbogacania Rud rodzi się kolejne pole konfliktu pomiędzy dyrekcją a załogą. Tym razem chodzi o terminy urlopów wypoczynkowych. Pomimo sporządzonego w listopadzie planu ich udzielania pracownicy do ostatniego momentu nie są pewni, że będą mogli wyjechać na wymarzone wakacje w uzgodnionym wcześniej terminie.
Takie postępowanie można już zakwalifikować jako lobbing. Ludzie planują swoje urlopy z wyprzedzeniem, rezerwują miejsca w ośrodkach wypoczynkowych lub wykupują wycieczki w biurach podróży. Odwoływanie tego wszystkiego wiąże się z kosztami i problemami, które dotykają całą rodzinę.
Jedną z podstawowych zasad prawa pracy jest prawo pracownika do wypoczynku. Zgodnie z art. 152 § 1 kodeksu pracy pracownikowi przysługuje prawo do corocznego, nieprzerwanego, płatnego urlopu wypoczynkowego. Urlop taki powinien być wcześniej zaplanowany. Pracodawca może zmienić ustalony termin, ale tylko w wyjątkowych przypadkach, gdy nieobecność pracownika spowodowałaby poważne zakłócenia w pracy.
- Ta chora sytuacja jest wynikiem nadmiernej ingerencji zarządu w funkcjonowanie zakładu - denerwuje się przewodniczący ZZPPM ZWR Adam Lemański. - Dyrektor co tydzień musi składać prezesom raporty i statystyki urlopowe. Do tej pory takiej praktyki nie stosowano. Żeby nie było wątpliwości, nie chodzi w tym przypadku o utrzymanie ciągłości produkcji, ale o wykazanie, że możemy przez cały rok funkcjonować przy zmniejszonej liczbie pracowników. Jeśli się to uda, kolejnym krokiem będzie próba redukcji załogi.
Zdaniem Adama Lemańskiego zarząd wydał specjalną instrukcję znacznie ograniczającą w miesiącach letnich liczbę pracowników, którzy mogą wziąć urlop. Pozostali będą musieli wziąć wolne dni jesienią, zimą i wiosną. Reguła ta, pod groźbą pozbawienia kierownika premii, musi być bezwzględnie przestrzegana i to niezależnie od wcześniejszych uzgodnień przełożonych z podległymi im pracownikami. W szczególnie trudnej sytuacji są ci, którzy mają dzieci w wieku szkolnym. W ich przypadku brak urlopu w lipcu lub sierpniu może oznacza dla dzieci mało atrakcyjne wakacje w mieście.
- Ludzie przecież muszą mieć możliwość jakoś w rozsądny sposób zaplanować swój wypoczynek - mówi Adam Lemański. - Na takie zamieszanie z urlopami nasz związek nie może się zgodzić. Dyktatura pracodawcy też powinna mieć wyznaczone granice. Obecnie dyrekcja nie tylko, że w licznych przypadkach nie uwzględnia urlopowego wniosku pracownika, ale również nie konsultuje tego ze związkami zawodowymi. To wszystko wprowadza chaos i jest źródłem konfliktów i napięć między ludźmi.
Kolejnym problemem są nieplanowane, bardzo krótkie urlopy, o które z kilkudniowym wyprzedzeniem pracownicy czasami występują z powodów losowych lub rodzinnych. Są one z reguły kwalifikowane przez kierownictwo zakładu jako wolne dni na żądanie.
- Uważam, że pracodawca nie powinien bez uzgodnienia z pracownikiem zmieniać treści wniosku urlopowego - komentuje Adam Lemański. - Celem takiego postępowania jest jak najszybsze pozbawienie ludzi prawa do urlopu na żądanie. Zwracam uwagę, że każdemu zatrudnionemu przysługują z tego tytułu cztery dni w roku i mogą one być wykorzystane bez żadnego uprzedzenia.
W obu konfliktowych sprawach ZZPPM wystąpił do kancelarii prawnej o sporządzenie obiektywnej opinii.
- W zależności od jej treści podejmiemy decyzję o naszych dalszych działaniach - zapowiada przewodniczący ZZPPM ZWR.
 | |